Pierwsza myśl jest taka, że muszą sprzedawać się doskonale dwa modele – Doblo i Ducato. Tymczasem sprzedaż dostawczych Fiatów ciągną tak naprawdę Panda i Seicento van, bo nie mają konkurencji. Bardzo silną za to ma najcięższy model, Ducato. Nie poddaje się łatwo.
No i co, że skrzypi
Kiedy po raz pierwszy wsiadłem do testowanego modelu, absolutnie zatraciłem instynkt. Usiadłem sobie wygodnie, rozejrzałem się dookoła i powyciągałem papierki tkwiące misternie między szybą boczną i drzwiami. Od razu zrozumiałem swój błąd. Te papierki tkwiły tam po coś – po to, żeby przy prędkości 30 km/h i większej nie irytował dźwięk tłukącej niemiłosiernie o plastik szyby. Starałem się je włożyć, ale na próżno. Poza tym plastik we wnętrzu jeszcze odstaje (także dosłownie) od konkurencji. Irytuje też regulacja kierownicy tylko w jednej płaszczyźnie. Poza tym, czyli tak naprawdę poza małymi mankamentami, wnętrze Ducato jest naprawdę praktyczne i wbrew pozorom przyjemne. Plastik może co prawda irytować, ale za to jest łatwy do utrzymania w czystości. Siedziska foteli są trochę za krótkie, jeżeli kierowca jest wysoki, ale za to znacznie zwiększyła się ilość miejsca we wnętrzu. Tę przestrzeń wykorzystano na wkomponowanie większej ilości schowków, w tym uchwyt na dokumenty A4. Zegary są odrobinę zbyt małe, ale między nimi znajduje się wyświetlacz z podstawowymi parametrami samochodu. Podsumowując – co z tego, że niektóre elementy skrzypią i nieco odstają, skoro wszystkie walory użytkowe samochodu, nomen omen, użytkowego, są na doskonałym poziomie.
Co z tyłu piszczy
W wersji ze średnim rozstawem osi przestrzeni towarowej jest w sam raz, aby samochód mógł służyć jako pojazd dystrybucyjny nawet na trasach krajowych. Spokojnie możemy przewozić w nim europalety. Prawie 2 metry wysokości we wnętrzu ułatwia nie tylko załadunek, ale także daje możliwość transportu przedmiotów o znacznych rozmiarach. Zaskoczeniem nie są już dwuskrzydłowe drzwi tylne z dwustopniową blokadą otwarcia i przesuwane drzwi boczne (za dopłatą drzwi boczne mogą być z obu stron). Sprawdzają się szczególnie w warunkach dystrybucji w mieście, kiedy nie zawsze można spokojnie obrócić samochód. Testowany model miał tylny próg i umieszczone w nim czujniki cofania. Wnętrze to klasyka. Kotwy mocujące w podłodze, zabezpieczenia do wysokości 500 mm ścian bocznych.
MultiJet i wszystko jasne
Fiata można nie lubić, można się z niego śmiać, że nietrwały, awaryjny. Ale jeżeli ktokolwiek postanowi powiedzieć cokolwiek złego na silniki MultiJet, to osobiście wyzywam go na ubitą ziemię albo przynajmniej na merytoryczny pojedynek na argumenty. W Ducato zastosowano nie najmocniejszą wersję silnika, bo mającą 120 KM. Ale zrobiono bardzo praktyczną rzecz, ponieważ do tej mocy zastosowano skrzynię biegów o sześciu przełożeniach. W efekcie 320 Nm momentu obrotowego mamy stale do dyspozycji i to bez względu na stopień załadowania pojazdu. Poza tym umiejętne operowanie dźwignią pozwala zejść na trasie ze spalaniem do 8 litrów na 100 km. Także układ kierowniczy działa bez zastrzeżeń pod warunkiem, że pamiętamy - jadąc pustym pojazdem - iż nawet delikatny ruch kierownicy oznacza od razu zmianę położenie kół. Wspomaganie jest po prostu zbyt wrażliwe.
Puste Ducato skacze na naszych drogach jak piłeczka pingpongowa. Ale trudno, taka jest już charakterystyka dostawczaków, że powinny jeździć załadowane. Wtedy mankamenty zawieszenia okazują się jego atutami.
Podsumujmy zmienne najistotniejsze dla flotowca – praktyczne, z doskonałym, czytaj: oszczędnym, silnikiem i za rozsądną cenę. Ducato to dobry samochód dostawczy.
