Dynamika i komfort – tak reklamuje się nową Klasę C. I można powiedzieć, że tym razem reklama nie kłamie.
Komfort
Auto jest wyposażone jak na Mercedesa przystało: skrętne światła, automatyczna, trzystrefowa klimatyzacja Thermatic z regulowanym nawiewem, także na tył, naprawdę świetnie działająca nawigacja z aktualnymi mapami, system DVD, czytelny komputer pokładowy, przetwarzający wszelkie informacje o samochodzie i podróży. Skórzane, regulowane elektronicznie fotele oraz panoramiczny, rozsuwany dach dopełniają szczęścia i dają poczucie absolutnego komfortu jazdy.
W porównaniu z poprzednimi modelami, samochód urósł. Nie oznacza to jednak, że w środku ma więcej miejsca od poprzednika. Na przednich fotelach siedzimy bardzo wygodnie, ale tył mógłby mieć oznaczenie „<180 cm”. Osoby wyższe mają problem ze znalezieniem odpowiedniej pozycji na tylnej kanapie, co w samochodzie aspirującym do luksusowego jest wadą. Niedogodności podróżowania na tylnym siedzeniu w całości rekompensuje układ jezdny C-Klasy. Zawieszenie jest stosunkowo twarde, jednak idealnie pokonuje wszelkie dziury czy koleiny. Mercedesem płyniemy po drodze, przy zachowaniu pełnej kontroli nad samochodem. Auto trzyma się świetnie drogi, prowadzi się precyzyjnie i łatwo. Sprzyja temu system ESP, mamy wrażenie, że cały czas to właśnie elektronika podpowiada nam odpowiedni tor jazdy. To bardzo dobrze, bo należy pamiętać o tylnym napędzie Mercedesa. Przez chwilę możemy nawet się nudzić za jego kierownicą.
Dynamika
Dynamika w nowej C-Klasie jest tak samo ważna jak elegancja i wygoda. 170 koni mechanicznych wyciśnięte z diesla o pojemności 2,2 litra gwarantuje mocne wrażenia. Mercedes pokazuje nam swoje mroczne, zadziorne oblicze. Żeby je wskrzesić, wystarczy mocniej nacisnąć pedał gazu i na krótkim odcinku wyprzedzić współuczestników ruchu. Emocje gwarantowane! Zasilanie common rail potęguje jeszcze pozytywne odczucia. Silnik ma cztery zawory na cylinder i doładowany jest turbosprężarką z chłodnicą powietrza. Maksymalny moment obrotowy 400 Nm osiągany jest już przy 2 tys. obr./min. Do setki rozpędzimy się w osiem i pół sekundy, co jest wynikiem bardzo przyzwoitym. Prędkość maksymalna to 230 km/h. Co ciekawe, jak na takie warunki Mercedes spala stosunkowo mało ON: na trasie nie więcej niż 7 litrów, a przy bardzo dynamicznej jeździe najwyżej 7,5 litra na setkę. Podczas jazdy miejskiej jednostka skonsumowała nieco ponad 9 litrów. Warto nadmienić jeszcze jedno na temat silnika. Jego wibracje są niewyczuwalne, a praca zasługuje na pochwałę, chociaż można mieć niewielkie pretensje do poziomu hałasu, gdy silnik jest zimny.
Testowany przez nas model był wyposażony w automatyczną, pięciostopniową skrzynię biegów. Dobrze dobierała przełożenia, była elastyczna i spójna, szczególnie podczas jazdy miejskiej.
I coś jeszcze
Nowy Mercedes Klasy C łamie stereotyp auta dla elity i skierowany jest raczej do średniej kadry zarządzających i młodych menedżerów. Osobiście nigdy nie byłem fanem marki ze Stuttgartu, wolałem auta obdarzone sportowym duchem. Ale okazało się, że nawet klasyczna gwiazda z silnikiem Diesla może być zadziorna. Ten samochód uzależnia, cieszy komfortem i świetnie się prowadzi. Nic więcej nie trzeba. To naprawdę powiew świeżości w tej klasie samochodów.
