Samochody premium
wielkość czcionki: A A A | 2008-02-26 10:27:44 | rss
Audi A5 - prowokator
Podczas jednego wieczoru we Wrocławiu z testowanym przez nas autem chcieli się zmierzyć kierowcy: Mercedesa ML, BMW X5, BMW 7 i Opla Calibry. Cóż to za samochód, że sprowokował ich do takich zachowań? Audi A5.


Nie ścigaliśmy się. Z kilku powodów. Po pierwsze, w mieście to idiotyczne. Po drugie, nie przyspieszenie jest najważniejsze w samochodzie firmowym. Po trzecie, 240 KM, napęd quattro i 500 Nm momentu obrotowego mogłoby zepsuć wieczór domorosłym rajdowcom.

Ach, to TDI
Określenie TDI (turbodoładowane silniki Diesla w koncernie VW) weszło do potocznej mowy jak określenie Adidas na wszystkie sportowe buty. TDI to synonim doskonałego silnika wysokoprężnego.
Trzylitrowa jednostka, która znajdowała się pod maską testowanego coupé Audi, to jeden z najlepszych silników, w jaki może zostać wyposażony samochód firmowy. Samochód, który ma pełnić funkcję reprezentacyjną. Gdybym był opiekunem parku aut firmowych, to życzyłbym sobie, aby wszyscy pracownicy wyższego szczebla jeździli samochodami z tym silnikiem.
500 Nm dostępne w zakresie między 1500 a 3000 obrotów wyrywa ważące niewiele ponad 1500 kg Audi do przodu. Setkę na liczniku widzimy już po niespełna sześciu sekundach. Jeżeli jedziemy po niemieckiej autostradzie, to możemy osiągnąć nawet 250 km/h. To parametry, które z pewnością zadowolą prezesa czy właściciela firmy.
Natomiast spalanie 5,7 litra na 100 km poza miastem i 9,9 w mieście, to miód na serce opiekuna parku. To dane katalogowe, ale bardzo nie odbiegają od realiów. Na trasie Warszawa–Wrocław (której to drodze, w odniesieniu do norm zużycia paliwa, jest raczej bliżej do ruchu miejskiego) udało nam się spalić 7,7 litra, nie jadąc na kropelkę.
Jest to zasługa bardzo dobrego współczynnika oporu powietrza, a także manualnej skrzyni biegów. Powiedzmy przy tej okazji o elemencie, który nas irytował. Na wyświetlaczu pojawiały się zielone cyferki sugerujące włączenie odpowiedniego przełożenia. Ma to zapewnić ekologiczną jazdę w optymalnym zakresie obrotów, ale doświadczony kierowca sam wie, kiedy zmienić bieg. W końcu po to ma obrotomierz.
Dzięki specjalnemu wydechowi udało się uzyskać brzmienie silnika podobne do tego, jakie występuje w jednostkach benzynowych. Pewne uwagi można mieć do zawieszenia, które zestrojono zbyt miękko jak na samochód aspirujący do miana sportowego coupé. Zapewnia to komfort podróży, ale kosztem pewności prowadzenia na szybkich łukach. Za 1400 zł możemy dokupić zawieszenie sportowe, a za 3000 – zawieszenie z modelu S5.

Zmruż oczy
Kiedy spojrzeliśmy na A5 wieczorem, zrozumieliśmy, dlaczego chciano się z nami ścigać. To za sprawą świateł wykonanych za pomocą diod LED. Służą one do jazdy dziennej, ale także świecą po zmroku, tylko mniej intensywnie. Robią niesamowite wrażenie. Podobnie cała sylwetka Audi A5. Samochód przypomina trochę Audi TT, ale jest bardziej smukły. Takie detale jak podwójna końcówka wydechu, kierunkowskazy w lusterkach czy szyby w drzwiach bez górnej oblamówki, nadają Audi klasy.
Wnętrze, jak to u Niemców, niemal bez zastrzeżeń. Utrudniony dostęp do tylnej kanapy i mało miejsca nad głową dla osób o wzroście powyżej 180 cm – mogą stanowić pewien problem. Ale to nieważne, ponieważ A5 to samochód stworzony z myślą o kierowcy. Doskonałe są zamszowe fotele, które można bardzo nisko opuścić. Także wykończenie deski rozdzielczej jest bez zarzutu. Komputer pokładowy obsługiwany z wajchy od kierunkowskazów wyświetla między zegarami najważniejsze informacje. Na ekranie w środkowej części deski pokazywane są bardziej zaawansowane funkcje. Początkowo mnogość ustawień może przerażać, ale po kilku godzinach menu staje się przejrzyste i bardzo przyjazne. Ogromną wadą jest z pewnością hamulec ręczny obsługiwany za pomocą przycisku! W coupé to skandal. Drodzy inżynierowie, dajcie klasyczną dźwignię hamulca ręcznego. Czasami kierowcy używają go nie tylko po to, żeby nie stoczyć się z górki.

Nie jest tanio
Bo nie może być. Testowany przez nas model w wersji podstawowej sprawi, że firmowa kasa zubożeje o 211 tys. zł. Jeżeli podliczymy całość jego wyposażenia, to robi się nam już 250 tys. zł. Z jednej strony to dużo, a z drugiej, jeżeli spojrzymy na konkurencję, to wcale nie. BMW 3 coupé 330d w wersji podstawowej kosztuje 203 tys. zł, a Mercedes CLK 320 CDI – 206 tysięcy. Ceny zbliżone, tylko proszę pamiętać, że Audi oferuje w tej cenie coś, o czym konkurencja może pomarzyć – napęd quattro.


Tomasz Siwiński  

drukujNewsletter Auta Firmowego
     Przeczytaj także
     Galeria zdjęć


     Forum


Zobacz nasze szkolenia branżowe!

Szkolenia branzowe

Samochody popularnych marek w Autofirmowe.pl

Alfa Romeo Audi Bentley Bmw Cadillac Chevrolet Chrysler Citroen Dacia Daf Dodge FSO Fiat Ford GAZ Honda Hummer Hyundai Infinity Iveco Jaguar Jeep Kia Lancia Land Rover Lexus MINI Mazda Mercedes Mitsubishi Nissan Opel Peugeot Porsche Renault Saab Seat Skoda Smart Ssangyong Subaru Suzuki Tata Toyota Volkswagen Volvo
2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS.