Klasyczna sylwetka nadwozia Saaba 9-3 na pierwszy rzut nie wyróżnia się być może niczym szczególnym, ale auto budzi zainteresowanie wszystkich uczestników ruchu drogowego. Jak to określił kolega po fachu – wygląda jak na auto sportsedan przystało – to limuzyna o sportowym zacięciu.

Arystokratyczna bryła ze sportowym zacięciem
Uchwyt jak podwozie
Deska rozdzielcza Saaba 9-3 nie jest może zbyt nowoczesna, jest natomiast przejrzysta i ładna. Wśród tradycyjnych zegarów znajdziemy również dodatkowy wskaźnik turbo. Saab pozostał bowiem wierny silnikom benzynowym z turbodoładowaniem. Do modelu 9-3 Saab wykorzystuje 4-cylindrowy silnik o pojemności 2,0 l doładowany turbosprężarką o trzech różnych mocach – w testowanym przez nas modelu silnik osiągał moc 175 KM. I trzeba przyznać, że na autostradzie auto przypominało rozpędzonego odrzutowca Grippen. Nowy 2-litrowy silnik zbudowany jest całkowicie z aluminium i charakteryzuje się dużą płynnością pracy przy niskim poziomie hałasu.

Saab 9-3 budzi respekt
Godna uwagi jest elastyczność silnika benzynowego, w którym większość momentu obrotowego dostępna jest przy niskich obrotach, a maksymalny moment obrotowy wytwarzany jest już poniżej 2000 obr/min. Prędkość maksymalna – producent deklaruje ją na poziomie 220 km/h. I jest to jak najbardziej prędkość osiągalna, a nawet nieco zaniżona. Wszystko to okraszone świetną, elastyczną skrzynią biegów. Naturalnie sześciostopniową. Jeszcze jedno skojarzenie z samolotem produkowanym przez Saaba znajdziemy w środku – wg producentów uchwyt na kubek wyskakujący po naciśnięciu guzika z przedniej części konsoli ma przypominać otwieranie się podwozia Grippena podczas lądowania... Czy przypomina? Wnętrze Saaba jest tak samo intrygujące, jak jego lotnicze korzenie. Przycisk „Night Panel”, wygaszający podświetlenie całego kokpitu oprócz prędkościomierza, to także rozwiązanie rodem z samolotu.

Sześć biegów, atrakcyjne zegary, stacyjka obok hamulca ręcznego
Szwedzka korona
Układ jezdny Saaba spisuje się bardzo dobrze, nawet na polskich drogach, słynących raczej nie z tego, że są proste i bez dziur. Z jednej strony komfortowe tłumienie nierówności, z drugiej sztywność sportowego zawieszenia – idealne połączenie, które predysponowałoby Saaba nawet do odegrania jakiejś znaczącej roli w sportach rajdowych. Ale szwedzki produkt, gdyby potrafił mówić i gestykulować, na słowo „rajdy” obruszyłby się niechybnie – Saab to raczej auto dystyngowane, samochód, którym jeździła szwedzka rodzina królewska i który jest raczej arystokratą niż sportowcem. Zasiadając w Saabie 9-3 SportSedan natychmiast można odczuć „arystokratyczną” cenę tego samochodu. W Saabie jest po prostu wygodnie. Wysokiej jakości materiały, ergonomia na wysokim poziomie – to cechy charakterystyczne tego samochodu. Kierowca musi co prawda przyzwyczaić się do usytuowania stacyjki obok dźwigni hamulca ręcznego, ale po jakimś czasie to udziwnienie ma swój urok. Deska rozdzielcza została zaprojektowana zgodnie ze stylizacją poprzednich Saabów, jest przejrzysta i starannie wykonana. Pojemność bagażnika – 425 litrów – to także przyzwoity wynik.

Saab 93 SportSedan 2.0 t to samochód dla lubiących szybką i wygodną jazdę, auto ze swoim charakterem i duszą. Dla wszystkich, dla których samochód musi mieć to „coś”. Bo to „coś” Saab na pewno ma. Szkoda tylko, że w tej wersji kosztuje aż 139 tysięcy złotych.