O popularności tego segmentu decydują w 90% względy podatkowe, czyli możliwość odliczenia podatku VAT od zakupu i paliwa. Walory użytkowe pikapów schodzą na dalszy plan, żeby nie powiedzieć, że nie są w ogóle brane pod uwagę przy zakupie. Nissan chce to zmienić.
Ponowne narodziny
Mitsubishi oferowało model L200, Toyota legendarnego Hiluxa, a Nissan Pick-upa. Mitsubishi wprowadziło do oferty zupełnie nowy model o nazwie L200, Toyota zupełnie nowego Hiluxa, a Nissan wprowadził Navarę. Podobieństwa między japońskimi koncernami widać od razu, ale jest między nimi zasadnicza różnica. Toyota i Mitsubishi, wprowadzając następne modele, zaprzestały produkować poprzednie, natomiast Nissan po wprowadzeniu Navary nie przestał produkować Pick-upa. Wycofał go tylko z niektórych rynków, w tym z Polski.

Teraz, już pod nową nazwą NP300 (podobne nazewnictwo będą miały wszystkie dostawcze Nissany), samochód zostanie ponownie wprowadzony do sprzedaży. Tym samym Nissan będzie jedyną marką w Polsce, mającą w ofercie aż dwa tego typu samochody.
Przeglądy i antenka
O 20 tys. km więcej będzie mógł przejechać między przeglądami Nissan NP300 w porównaniu do poprzednika, Pick-upa. W tym pierwszym przeglądy zaplanowano co 30 tys., a w tym drugim były co 10 tys. Pozwoli to znacznie ograniczyć koszty eksploatacyjne. To najpoważniejsza zmiana.
Przód samochodu jest identyczny, tył również, podobnie kiedy patrzymy na Pick-upa i NP300 z boku. Jedyną, z pozoru śmieszną, ale praktyczną zmianą jest inne ułożenie anteny do radia. Dotychczas wysuwała się pionowo, teraz równolegle do słupka A. Jest to bardzo przydatne, kiedy Nissanem jeździmy w terenie. Antena nie zahacza o gałęzie drzew.

Zaglądamy do środka. Tam również nie zmieniono niczego. Te same, łatwe w utrzymaniu w czystości materiały, dwa lewarki zmiany biegów – tradycyjny i włączający napęd 4x4 – oraz reduktor. Moc przenoszona jest z dobrze znanej jednostki. To rzędowa, doładowana sześciocylindrówka rozwijająca moc 133 KM, czyli dokładnie tyle samo co w Pick-upie. Różnica jest tylko taka, że teraz spełnia normy Euro 4 (poprzednio Euro 3). Niczego nie poprawiono również w zawieszeniu: z przodu wielowahaczowe i amortyzator, z tyłu zaś tradycyjne resory piórowe. Prostota i funkcjonalność.
W teren marsz
NP300 to samochód użytkowy, ale jednocześnie samochód użytkowy z napędem na wszystkie koła. To czyni z niego idealnego kandydata do pracy w firmach, które operują w trudno dostępnym terenie: dla leśników, firm energetycznych, straży granicznej, GOPR-u itp. Ładowność przekraczająca tonę oraz dobre właściwości terenowe to podstawowe atuty. Normalnie napęd przekazywany jest na tylną oś, w razie potrzeby na sztywno możemy dołączyć także napęd przedniej osi. W bardzo trudnym terenie bądź z maksymalnym obciążeniem można włączyć także reduktor. Dodatkowo tylna oś wyposażona jest w mechanizm o ograniczonym poślizgu LSD.
Te walory sprawiają, że NP300 może zostać jedynym na polskim rynku pikapem, który będzie kupowany do pracy, a nie tylko ze względu na odliczenia podatkowe.