Co to za segment? Klasa niższa średnia, minivan, czy kombi van – do jakiego z tych segmentów zaliczyć
Fiata Qubo? – to najczęściej pojawiające się pytanie na prezentacji tego modelu.
Zdaniem szefów
Fiata, Qubo może być połączeniem wszystkich wyżej wymienionych segmentów, bo ma w sobie coś, co jest charakterystyczne dla każdego z nich. O względy klientów nowy
Fiat będzie walczył głównie ze
Skodą Roomster, która dzięki jednej z najdroższych zeszłorocznych kampanii marketingowych przetarła szlak dla tego typu aut, tworzących nowy podsegment rynku. To właśnie dzięki Roomsterowi, nietypowe stało się typowe – ponad 1500 sprzedanych na naszym rynku modeli w pierwszym półroczu br. to, jak na nowy segment, całkiem niezły wynik. Ale między
Fiatem Oubo i
Skodą Roomster jest jedna podstawowa różnica – czeski model od początku został zaprojektowany i stworzony jako auto osobowe, które zostało zaadoptowane do wersji użytkowej w postaci modelu Praktik. W przypadku Qubo jest odwrotnie – wersja osobowa została zaadoptowana z modelu użytkowego Fiorino i to czyni ten model jeszcze bardziej nietypowym. Podobnie zresztą wyglądają plany sprzedaży obu producentów –
Fiat chce sprzedawać ponad 3-krotnie więcej wersji dostawczej niż osobowej tego modelu, a
Skoda z Roomsterem i Praktikiem odwrotnie.
Mały wielki Fiat W rzeczywistości, póki nie ma jeszcze na rynku bliźniaczo podobnego rodzeństwa – osobowych wersji
Peugeota Bippera i
Citroena Nemo – nie ma do czego Qubo przyrównać. Oprócz Roomstera,
Fiat chce jeszcze odbić klientów, którzy zastanawiają się nad kupnem m.in.:
Nissana Note,
Opla Merivy,
Renault Grand Modusa i
Forda Fusiona. Ale na pierwszy rzut oka widać, że Qubo do nich nie pasuje. Trochę przewrotnie porównałbym go do dwóch innych
Fiatów: Pandy i Doblo. Dlaczego właśnie do tych, już wyjaśniam.
Qubo moim zadaniem to połączenie zalet obu wyżej wymienionych, czyli maksymalne wykorzystanie niewielkich rozmiarów zewnętrznych (3959 mm długości, 1716 mm szerokości i 1735 mm wysokości) z funkcjonalnością bryły auta zbliżonej do sześcianu. Innymi słowy Qubo to Panda w rozmiarze XXL, lub jak kto woli – Doblo w rozmiarze XS. Cała
fiatowska trójca ma podobną zwartą budowę, podobnie zaprojektowane wnętrze, a w przypadku Doblo, nawet te same silniki. Qubo i Doblo wyróżnia też praktyczne i przestronne wnętrze, którego wykończenie w przypadku nowego
Fiata jest charakterystyczne dla innych aut osobowych tej marki – przeważają czarne plastiki ozdobione srebrnymi dodatkami, a zegary i wskaźniki podświetlone są na czerwono. Mimo wielu cech wspólnych, całość prezentuje się dużo lepiej niż w Doblo – wykorzystane do wykończenia plastiki są lepszej jakości, a kierownica jest ładniejsza i przyjemniejsza w dotyku, zresztą identyczna jak Linei, czy Grande Punto. Od tego ostatniego Qubo zaczerpnął też zmodyfikowaną płytę na bazie której powstał i tak samo jak on jest zwrotny – minimalna średnica skrętu wynosi 10 m.
W Qubo siedzi się wyżej niż w Pandzie, a miejsca wystarcza spokojnie dla pięciu dorosłych osób i prawie 330-litrowego bagażu. Po złożeniu tylnych foteli pojemność bagażnika wzrasta ponad 7,5-krotnie – do 2,5 tys. litrów.
Jak sprzedać Qubo Właśnie ponad przeciętną pojemnością Qubo ma zwracać na siebie uwagę, ale nie tylko. Nowy mały-wielki
Fiat będzie konkurował też na innych polach: większą niż konkurenci funkcjonalnością, niższymi kosztami eksploatacji, atrakcyjnymi warunkami finansowania i ... ceną. Większa funkcjonalność to przede wszystkim rozsuwane boczne drzwi i mnogość aranżacji części ładunkowej auta.
Kolejnym wabikiem na klientów mają być niskie koszty eksploatacji. Do tych
Fiat zalicza m.in.
oszczędne silniki: Diesla – 1.3 Multijet o mocy 75 KM i benzynowy – 1.4 o mocy 73 KM, które wg producenta średnio na 100 km spalają odpowiednio: 4,6 l ropy i 7 l benzyny (w rzeczywistości można do tych danych ok. 1,5 litra dodać). Niskie koszty eksploatacji to również wydłużone warunki gwarancji – 3 lata lub 1 mln km, oraz wydłużone okresy międzyprzeglądowe – co 30 tys. km lub co 2 lata.
Fiat będzie wspierał też sprzedaż tego modelu atrakcyjnymi warunkami: finansowania – nieoprocentowanym
kredytem 50/50 i leasingiem 0%, w którym suma rat leasingowych jest wartością zakupionego auta.
Pozostała jeszcze cena. Najtańsza wersja (1.4 73 KM Fresh) będzie kosztowała 39,9 zł – to o kilka tysięcy taniej (od 3 do 5 tys. zł) niż najtańsze wersje wymienionych wyżej konkurentów.
W najtańszej wersji Fresh (niedostępnej z Dieslem) otrzymujemy m.in. cztery poduszki powietrzne, wspomaganie kierownicy oraz ABS z EBD. Za dopłatę 3 tys. zł otrzymamy wersję Active, w której kierowcy będzie zdecydowanie wygodniej bo fotel ma regulację wysokości i podpory lędźwiowej oraz podłokietnik. Za dodatkowe 6 tys. zł można mieć najdroższą wersję Dynamic, która posiada klimatyzację, radio z MP3, elektryczne, podgrzewane lusterka boczne, reflektory przeciwmgielne oraz lakierowane zderzaki. Różnica w cenie Diesla i benzyny wynosi 7 tys. zł.
Potencjalni klienci Zdaniem przedstawicieli
Fiata, Qubo zainteresowani będą głównie mężczyźni, którzy mają stanowić 80% klientów. Ponadto wg wstępnych szacunków połowa planowanej sprzedaży ma trafić do firm, a 28% do klientów prywatnych prowadzących działalność gospodarczą. Czy i w jakim stopniu te plany zostaną zrealizowane i na ile polscy klienci są gotowi zaakceptować dostawczaka jako pełnoprawną osobówkę przekonamy się już za pół roku.
Póki co,
Fiat już nie raz udowodnił, że wie jak produkować i sprzedawać małe auta i jakby nie patrzeć – Qubo w całej swojej inności właśnie do takich się zalicza.