Jak pisze Marcin Jaworski w dzisiejszej "Gazecie Prawnej", coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest tzw. GAP, czyli polisa od utraty wartości pojazdu. Zabezpiecza ona klienta na wypadek sytuacji, w której auto zostaje rozbite, a wypłata z polisy AC nie wystarcza na spłatę pozostałej części
kredytu. Ubezpieczenie GAP nie jest jednak tanie - w zależności od wariantu ochrony od 500 do 1,5 tys. zł.
Osoby, które biorą
kredyt na samochód, powinny pamiętać o tym, żeby w miarę możliwości unikać brania
kredytu z minimalną wpłatą własną, która wynosi zwykle 10 proc. wartości auta czy nawet bez takiej wpłaty na długi okres - radzi "Gazeta Prawna".
Przy takich założeniach wartość
kredytu wziętego na kilka lat topnieje bardzo powoli, bo większą część raty stanowią odsetki. Równocześnie wartość auta spada w ciągu pierwszych trzech lat błyskawicznie. W zależności od modelu jest to 30-50 proc. W takich warunkach łatwo wpaść w pułapkę polegającą na tym, że jeśli będziemy musieli sprzedać auto (np. w razie utraty pracy czy choroby), uzyskamy mniejszą kwotę niż ta, która pozostanie do spłaty
kredytu.
Bardziej przezorni i zamożni (bo oznacza to dodatkowy wydatek rzędu kilkuset złotych miesięcznie) mogą zabezpieczyć się przed takimi problemami z polisami. Pozostali mogą mieć prawdziwe kłopoty, bo skoro nie mieliśmy pieniędzy na kolejne raty, to tym bardziej nie będziemy mogli sobie pozwolić np. na zapłacenie dodatkowych kilku tysięcy pozostałego
kredytu.
Trzeba mieć jednak świadomość, że mamy ograniczone możliwości samodzielnego sprzedania auta, szczególnie gdy kwota
kredytu jest taka sama lub wyższa niż wartość auta. Banki wymagają bowiem ustanowienia zabezpieczenia. Może to być albo tzw. sądowy zastaw rejestrowy, albo wpisanie banku w dowód rejestracyjny jako współwłaściciela. Samochód można sprzedać dopiero w momencie zdjęcia tych zabezpieczeń. I tu zaczyna się problem. Żeby wszcząć procedurę zdjęcia zabezpieczenia, trzeba mieć zgodę banku. Ten wyda ją dopiero w momencie spłaty
kredytu. Skąd wziąć na to pieniądze? Teoretycznie od kupującego. Problem w tym, że może on mieć pewne obawy związane z przeprowadzeniem takiej transakcji. Niektórych potencjalnych kontrahentów może zniechęcać to, że muszą przekazać pieniądze posiadaczowi auta, ale nie będą mogli zarejestrować na siebie auta do czasu zdjęcia zabezpieczeń. Przy zastawie sądowym trzeba najpierw dostać wniosek z banku o wykreślenie, udać się z nim do sądu i poczekać kilka tygodni na wykreślenie auta z rejestru zastawów.