Magazyn - Auto Firmowe
wielkość czcionki: A A A | 2009-04-28 11:53:47 |
fot. A. Czarkowski/IPM
Ford S-Max - jakość kosztuje
S-Max jest bez wątpienia autem nietuzinkowym. Nieźle wygląda, nieźle jeździ i... nieźle kosztuje, zwłaszcza w testowanej przez nas topowej wersji z dieslem.


Parafrazując hasło reklamowe bardzo znanego producenta piwa, mogę powiedzieć o testowym S-Maxie, że jest prawdopodobnie najlepszym minivanem na rynku. Zresztą, moim zdaniem, obecnie jest też najlepszym autem Forda, jakie jest dostępne w polskich salonach tego producenta. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Wielofunkcyjny
S-Max ma podstawowe zalety aut z wielu segmentów rynku. Główną zaletą SUV-a jest to, że się w nim wysoko siedzi. Nie inaczej jest w S-Maxie. Oczywiście, wielu się oburzy, że przecież SUV to przede wszystkim pojazd 4x4 z podwyższonym prześwitem. Zgadzam się, ale mniej niż 10 proc. użytkowników tych aut wykorzystuje ten walor SUV-a, natomiast wszyscy jego gabaryty. Dlatego śmiem twierdzić, że w praktyce, a nie w teorii, to właśnie wysoka pozycja za kierownicą jest pierwszą zaletą wykorzystywaną przez kierowców tych aut.

Kolejnym ogromnym plusem S-Maxa jest jego rodzinny charakter – który jest jednocześnie podstawową zaletą aut kombi, zwłaszcza tych z klasy średniej wyższej. Tutaj S-Max bije wszystkie kombiaki na głowę. Trzy niezależnie składane fotele potrafią powiększyć przestrzeń ładunkową z 1051 do 2000 l pojemności, a to oznacza, że swobodnie przewieziemy nawet niemałą lodówkę. W ekstremalnych sytuacjach S-Max z powodzeniem może zastąpić użytkowego dostawczaka.

Z tyłu fotele można przesuwać, spokojnie zmieścimy dwa dziecięce foteliki i jeszcze znajdzie się sporo miejsca dla trzeciej osoby do pilnowania naszych pociech. Minivan Forda wszystkim pasażerom oferuje duży poziom bezpieczeństwa potwierdzony czterema gwiazdkami w ochronie dzieci i maksymalnymi pięcioma gwiazdkami w ochronie kierowcy i pasażera w testach zderzeniowych Euro NCAP.

S-Max nie ustępuje też jakością wykończenia autom z klasy średniej wyższej i sportowo-użytkowej. Plastiki są odpowiednio wysokiej jakości i dobrze spasowane. Bardzo przyjemna w dotyku była też tapicerka na fotelach, a we wnętrzu nie brakowało metalowych detali wykończeniowych. Atrakcyjny dla oka jest też podświetlacz, oprawa i wygląd zegarów, a całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie.

Kliknij, aby powiększyć.

Sportowy duchem
Popularny minivan Forda może też konkurować z segmentem aut sportowych. Wprawdzie nie bezpośrednio, bo nie te rozmiary, nie ta masa i nie ten styl, ale trzeba przyznać, że ma w sobie coś z charakteru aut sportowych. Przede wszystkim wygląd – S-Max ma najbardziej dynamiczną linię nadwozia ze wszystkich minivanów, a dodatkowe akcenty stylistyczne: atrakcyjne felgi i duże 18-calowe koła z niskoprofilowanymi oponami, „skrzela” na nadkolach oraz podwójny wydech, sprawiają, że mało kto przejdzie obojętnie obok takiego wizerunku.

S-Maxowi mimo 2,2-litrowego silnika Diesla o mocy 175 KM, daleko do osiągów typowo sportowych modeli, ale 9,4 do setki i maksymalna prędkość powyżej 210 km/h zaspokoją sportowe zapędy niejednej głowy rodziny. Najważniejszą zaletą tej jednostki jest moment obrotowy wynoszący 400 Nm, dostępny już przy 1750 obrotach na minutę utrzymywany do 2750 obr./min. Silnik reaguje z minimalnym opóźnieniem na pedał gazu, ale jak już wskoczy na odpowiednie obroty (od 1400 obr./min) to ciągnie do przodu ważące 1,8 tony auto z lekkością. Zaskoczony byłem też kulturą pracy tej jednostki, która wspaniale współpracowała 6-biegową skrzynią, zadowalając się średnim apetytem na ropę od 7 do 8 l/100 km. Przy spokojnej jeździe poza miastem nietrudno zejść ze spalaniem do poziomu 6-6,5 l/100 km.

Na pochwałę zasługuje też wyciszenie S-Maxa – silnik bardzo rzadko zakłócał słuchanie ulubionych mp3.

Sportowy charakter tego modelu dopełniały: bardzo dobrze wyprofilowane fotele, precyzyjny układ kierowniczy i przede wszystkim zawieszenie. Minivan Forda, mimo sporych gabarytów, pewnie połyka zakręty. Dodatkowo można było regulować stopień twardości zawieszenia, przy czym nawet w trybie comfort, czyli w najbardziej miękkim ustawieniu, nie przechyla się za bardzo na łukach. Po przestawieniu na tryb sport, zawieszenie staje się bardziej sztywne, co odbija się na kręgosłupie, gdy często jeździmy np. po bruku, którego akurat we Wrocławiu nie brakuje.

Niezawodny jak S-Max
Jedną z najistotniejszych zalet, której osobiście nie miałem okazji sprawdzić z uwagi na zbyt krótką przygodę z tym modelem, jest jego niezawodność. Ostatnie badania Dekry wykazały, że w kategorii aut, które mają na liczniku stosunkowo niski przebieg – do 50 tys. km, najmniej usterek niemieccy rzeczoznawcy znaleźli właśnie w Fordach S-Max i Galaxy – aż w 96,7% przebadanych minivanów Forda nie stwierdzono żadnego uszkodzenia. Potwierdzają to koledzy z zaprzyjaźnionej redakcji, którzy mieli okazję testować ten model w teście długodystansowym – do 50 tys. km przebiegu.

Przy ogromie zalet, testowany model ma też jedną wadę – kosztuje tyle, co auta marek premium. Prawie 146 tys. zł za bardzo dobrze wyposażonego S-Maxa to trochę dużo. Jest jeszcze jedno wyjście – o 60 KM słabsza wersja diesla i zarazem o 40 tys. zł tańsza. Ale wtedy nie możemy mówić, poza wyglądem, o sportowym charakterze S-Maxa. Jak zwykle, w dużej mierze wybór zależy od zasobności portfela.

Kliknij, aby powiększyć.

Arkadiusz Czarkowski, AutoFirmowe.pl  

drukujNewsletter Auta Firmowego
     Przeczytaj także
     Galeria zdjęć


     Forum


Zobacz nasze szkolenia branżowe!

Szkolenia branzowe

Samochody popularnych marek w Autofirmowe.pl

Alfa Romeo Audi Bentley Bmw Cadillac Chevrolet Chrysler Citroen Dacia Daf Dodge FSO Fiat Ford GAZ Honda Hummer Hyundai Infinity Iveco Jaguar Jeep Kia Lancia Land Rover Lexus MINI Mazda Mercedes Mitsubishi Nissan Opel Peugeot Porsche Renault Saab Seat Skoda Smart Ssangyong Subaru Suzuki Tata Toyota Volkswagen Volvo
2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS.