Na miejsce pierwszych jazd testowych nowego Polo koncern Volkswagena wybrał Sardynię. Auto mogliśmy więc sprawdzić na odcinkach specjalnych Rajdu Sardynii, krętych i niebezpiecznych. Czy to asfalt, szuter czy kostka – najnowszy Volkswagen Polo wszędzie radził sobie doskonale.
Najmniejszy samochód z Wolfsburga jest wierny filozofii DNA, opracowanej przez Waltera de Silvę. Jednym z jej założeń jest, że auto ma wyglądać dynamicznie, głównie dzięki poszerzeniu i obniżeniu nadwozia oraz zawieszenia. Rzeczywiście – Polo piątej generacji prezentuje się bardziej agresywnie od poprzednika. Przód auta wiele czerpie z Golfa, tył przypomina Seata Ibizę.
W środku na sześć
Polo jest chyba najbardziej komfortowym samochodem w swojej klasie. Fotele trzymają świetnie i są bardzo wygodne, o czym na krętych drogach Sardynii nie sposób się nie przekonać. Cieszy też wysoki poziom ergonomii we wnętrzu auta – przełączniki na swoim miejscu, regulowana w dwóch płaszczyznach kolumna kierownicy. Materiały użyte w Polo są miękkie i niezbyt różnią się od tych znanych z Golfa. Podróżujący na tylnej kanapie także znajdą sporo miejsca na nogi, ale nie należy zapominać, że auta klasy Polo to ciągle samochody czteroosobowe.
Mały dynamit
Polo wygląda tak zadziornie, że obiecuje wiele z jazdy. Wszystko zależy jednak od tego, jaką jednostkę napędową do niego wybierzemy. Większość tras testowych pokonaliśmy w krwistoczerwonym Polo z nowym, czterocylindrowym silnikiem 1.2 TSI o mocy aż 105 koni! Ta jednostka wydaje się być stworzona idealnie do takiego auta. Polo dobrze przyspiesza, świetnie trzyma się na obrotach, a silnik doskonale współpracuje z sześciobiegową skrzynią manualną. Prędkość maksymalna 190 km/h, spalanie na poziomie 6 litrów. To może i powinien być flagowy silnik nowego Polo.
Inne jednostki napędowe, jakie proponuje nam niemiecki koncern to trzycylindrowa benzynówka 1,2 o mocy 60 i 70 KM, czterocylindrowy motor 1,4 o mocy 85 KM oraz 1,4 TSI o mocy 122 KM. W ofercie znajdą się także diesle, m.in. 1.6 TDI o mocy 90 KM, który w połączeniu z pakietem BlueMotion ma spalać zaledwie 3,8 l oleju napędowego na 100 km. W opcji dostępna będzie automatyczna, siedmiobiegowa skrzynia DSG.
Standard standardowi nierówny
W tej chwili w polskich salonach nie kupimy już żadnego Polo. Piątej generacji już nie ma, a szósta będzie dopiero we wrześniu. Nie są znane oczywiście jej ceny. W Niemczech za najprostszą wersję zapłacimy 12 tysięcy euro. W standardzie ma ona m.in. ESP i boczne poduszki powietrzne, które pozwoliły na otrzymanie w nowych testach zderzeniowych Euro NCAP pięciu gwiazdek. Niestety, w Polsce wersja podstawowa będzie pozbawiona tych udogodnień. Prawdopodobnie nie będzie także klimatyzacji. Wszystko po to, by jak najbardziej obniżyć cenę. Najgroźniejsi konkurenci, a więc Ford Fiesta i Seat Ibiza w podstawowej konfiguracji kosztują mniej niż 40 tysięcy złotych. I mimo, że Volkswagen stworzył lepsze auto od konkurencji, to musi je przystosować do udziału w wojnie cenowej.