Wszystko jest subiektywne, a szczególnie postrzeganie świata. Teraz wiem, że świat, oglądany przez srebrną gwiazdę umieszczoną na masce Mercedesa Klasy E, jest piękny, słoneczny i pełen szczęśliwych i zdrowych ludzi.
Dlaczego właśnie tak? Bo jedziesz, nie słysząc silnika, z głośników płynie czysta muzyka, twoje plecy są masowane przez wentylowane fotele, automat wybiera jeden z siedmiu biegów i to wszystko przy spalaniu niecałych ośmiu litrów.
Kwadratowe okulary
Zagadka, co to jest: grzechotnik okular w budyniu na leniuchu? Nic prostszego – to starsza wersja popularnego Mercedesa Klasy E w kolorze budyniowym z silnikiem Diesla i automatyczną skrzynią biegów. O nowej Klasie E też można powiedzieć, że to okularnik, ale popularne lenonki zastąpiły okulary w kwadratowych oprawkach. Koncern pozostał jednak wierny podwójnym, dzielonym światłom przednim. Wydaje się, że to właśnie one wymusiły na projektantach zabawę ostrymi krawędziami, które biegną od maski, przez drzwi, aż do klapy bagażnika i tylnych świateł. Mimo że to wersja Avantgarde, na masce ma srebrną gwiazdę. U dołu zderzaka diodowe światła do jazdy dziennej. W lusterkach kierunkowskazy – niby wszyscy producenci aut premium to mają, a jednak Mercedes ma jakoś ładniej, szlachetniej.
Patrzymy na tył. Podwójna końcówka wydechu, duże, kanciaste światła także z diodami LED i srebrna listwa. Gdyby ktoś chciał, żebym jednym słowem opisał elegancję, powiedziałbym – Mercedes.
Kliknij, aby powiększyć.Niżej, poproszę
Instytucja szofera odpowiadałaby mi pod warunkiem, że ja bym nim był. Mimo wszystko, oględziny zacząłem od zajęcia miejsca z tyłu. Na tylnej szybie automatyczna roletka, na bocznych ręczne. Nad głową szklany dach, nad przednimi siedzeniami rozkładany. Miejsca na nogi dużo. Pośrodku składany podłokietnik z uchwytami na napoje. Także osobna regulacja temperatury dla pasażerów tylnej kanapy.
Zaglądam do bagażnika. Bardzo dużo miejsca. Dwa uchwyty składają tylną kanapę w mgnieniu oka. Wszystko przemyślane. Zamykanie automatyczne. Teraz czas zajrzeć do punktu dowodzenia.
Piękne skórzane fotele ustawiam, jak to w Mercedesach, za pomocą sterowania znajdującego się w drzwiach. Skórzana, czteroramienna kierownica z elementami drewnianymi także jest regulowana elektrycznie. Na lewo od niej wajcha wycieraczek i tempomat. W centralnym punkcie zegarów wyświetlacz z podstawowymi danymi ustawianymi z kierownicy. Niemal wszystkim możemy sterować bez odrywania rąk od kierownicy. Tuż pod palcami wskazującymi – łopatki do zmiany biegów. Tylko po co zmieniać ręcznie, jeżeli siedmiobiegowy automat robi to lepiej? Wajcha do jego obsługi znajduje się – jak w amerykańskich autach – przy kierownicy. W części centralnej pokrętło do sterowania systemem audio 7G-logic firmy Harman-Kardon i ekran. Niby normalny panel sterowania klimatyzacją, ale możemy wybrać nie tylko temperaturę, miejsce, z którego ma wiać, i siłę nawiewu, ale także rodzaj strumienia powietrza: skoncentrowany bądź rozproszony.
Ale najlepsze przede mną. Skórzane fotele są podgrzewane oraz wentylowane. Dzięki małemu panelowi znajdującemu się od ich wewnętrznej strony, możemy ustawić sobie długość siedziska, podparcie lędźwiowe, trzymanie boczne. Aktywne trzymanie boczne pompuje boki fotela w zależności od tego, w którą stronę, przy jakiej prędkości i jak ostro skręcamy, a na deser mamy możliwość dwustopniowej regulacji siły masażu. Czy można się ożenić z samochodem?
Kliknij, aby powiększyć.Płyniemy
To już ostatnia szansa, żeby w Mercedesie znaleźć coś, do czego będę mógł się przyczepić. Odpalam go za pomocą przycisku start-stop. Świece żarowe grzeją się w ułamku sekundy i do uszu kierowcy dolatuje... Ściszamy radio i... dolatuje... Nic nie dolatuje. Sześciocylindrowiec pracuje bardzo cicho. Dźwignia skrzyni biegów jest intuicyjna w obsłudze. W dół to drive, w górę wsteczny. Pasy dociskają się same. Przyciskiem na panelu centralnym wybieramy tryb pracy skrzyni biegów: comfort albo sport. Przyciskiem z drugiej strony panelu centralnego, także o oznaczeniach comfort i sport, wybieramy tryb pracy zawieszenia, a naciskając guzik z logo amortyzatora, możemy podnieść bądź opuścić nadwozie, ponieważ Mercedes ma pneumatyczne zawieszenie.
Wrzucam wsteczny, poza czujnikami parkowania z przodu i tyłu jest też kamera cofania. Przyspieszam delikatnie, siła wspomagania układu kierowniczego jest dobrana perfekcyjnie. Na liczniku 90 km i dobiega mnie szum powietrza. A więc nie jest tak dobrze wyciszony. A jednak – uchylony szyberdach. Zamykam go i we wnętrzu znowu zapada luksusowa cisza. W lusterkach małe trójkąciki, ostrzegają o innym pojeździe znajdującym się w martwej strefie. Nagle podczas jazdy dwa drgania na kierownicy. To asystent przekroczenia linii bocznych. Mała ikonka kubka z kawą, to mój asystent zmęczenia. Kiedy zbyt często korygujemy tor jazdy, drży kierownica, a komputer sugeruje zjazd na parking i kawę.
Przez moment bawię się manetkami, ale jest to bezcelowe, ponieważ automat robi to lepiej, a próby hamowania silnikiem są bezsensowne przy tak dobrych hamulcach. W trybie sport zawieszenie jest komfortowe, ale czuje się, że samochód jest sztywniejszy, natomiast w trybie comfort Klasą E dosłownie się płynie.
Po przejechaniu 400 km, patrzę na wskazania komputera pokładowego. Średnie spalanie na poziomie 7,8 l. To niesprawiedliwe. Drogie i szybkie samochody powinny być paliwożerne – ten nie jest.
Ten samochód nie ma słabych stron. Jakie słabe strony może mieć samochód, do którego za 2200 zł możemy dokupić uchwyt do flagi dyplomatycznej? Żadnych.
Kliknij, aby powiększyć.