W ostatnich siedmiu latach liczba śmiertelnych wypadków drogowych spadła w naszym kraju zaledwie o 2 proc. W Luksemburgu, Francji, Portugalii, Hiszpanii i na Łotwie te wskaźniki zmalały o ponad 40 proc. Takie wyniki przynosi opublikowany właśnie raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu.
Całkowita liczba zabitych na drogach w 2008 r. wyniosła 39 tys. osób. To ponad 15 tys. osób mniej niż siedem lat temu. Najbezpieczniejsze drogi w Europie wciąż mają Szwedzi, Holendrzy i Brytyjczycy - tam na każdy milion mieszkańców ginie ok. 50 osób rocznie. W Polsce ten wskaźnik od kilku lat oscyluje w okolicach 140.
Tak fatalne wskaźniki bezpieczeństwa ruchu drogowego to sygnał ostrzegawczy dla polskiego rządu. W tej kategorii Unia Europejska zrobiła ogromny krok do przodu, a Polska ciągnie się w ogonie w towarzystwie takich krajów jak Słowacja, Bułgaria i Rumunia.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. Wbrew pozorom wcale nie jest to stan dróg. Co trzeci wypadek jest następstwem przekroczenia prędkości, a co czwarty - nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu. Na nic zdają się również ostatnie podwyżki mandatów, które w porównaniu z innymi państwami UE i tak są żenująco niskie. We Francji maksymalna kwota mandatu to 6,8 tys. euro. W Polsce to zaledwie 1000 zł.
Pełna treść raportu ERBT (w j.angielskim) - kliknij tutaj.