Według projektu zmian podatkowych przedsiębiorcy będą mogli odliczyć tylko 60 proc. VAT od kupna nowego auta, ale i tak nie mogłaby to być kwota wyższa niż 6 tys. zł. Firmy byłyby dodatkowo zobowiązane do doliczania do miesięcznych przychodów 0,5 proc. wartości auta. W konsekwencji wzrosłaby kwota naliczanego podatku dochodowego.
Jak czytamy w artykule Rafała Zasunia w "Gazecie Wyborczej", z przepisów ma też zniknąć zapis umożliwiający firmom odliczanie podatku VAT od paliwa tankowanego do samochodów służbowych. Ministerstwo chce zawiesić ten przywilej na trzy lata.
Na nowe rozwiązania w polskiej ustawie o VAT musi się teraz zgodzić Komisja Europejska. Do wydania przez nią werdyktu wciąż będą obowiązywać "stare" przepisy umożliwiające pełne odliczenie podatku od kupna aut z homologacją ciężarową, a także odliczenie VAT od paliwa.
Pomysły ministra finansów są całkowicie sprzeczne z postulatami przedstawicieli branży motoryzacyjnej, którzy
wielokrotnie przekonywali, że najlepszym posunięciem byłoby wprowadzenie odliczeń od wszystkich samochodów kupionych na firmę i jednoczesne opodatkowanie (np. w postaci miesięcznego ryczałtu) użytku prywatnego.