Skargę do Brukseli skierowała Polska Izba Ubezpieczeń. Jej władzom nie podoba się, że polski parlament zniósł w czerwcu niemal wszystkie sankcje za brak OC (szczegóły tutaj). Teraz policja nie może odholować auta, gdy kierowca nie posiada przy sobie dowodu zawarcia obowiązkowej polisy. Kara go jedynie mandatem i sprawdza, czy właściciel samochodu rzeczywiście go nie ubezpieczył, czy też jedynie zapomniał włożyć do portfela odpowiedniego dokumetu. W tym pierwszym przypadku policja informuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który ma wyegzekwować zawarcie polisy.
Ubezpieczyciele przekonują jednak, że ta procedura nie będzie działać, a wielu kierowców po prostu przestanie kupować OC. Dlatego oprócz listu do Komisji Europejskiej wysłali też skargę do Trybunału Konstytucyjnego (piszemy o tym tutaj). Ich zdaniem w przypadku braku OC policja powinna zatrzymywać dowód rejestracyjny samochodu. Kierowca musiałby go odstawić na najbliższy parking i przywieźć dowód zawarcia polisy na komisariat.
Marcin Tarczyński na łamach "Gazety Wyborczej" ostrzega, że nowe prawo spowoduje wzrost liczby nieubezpieczonych aut na polskich drogach. Jak mówi, zanim wprowadzono przepisy o odholowywaniu jeździło ich w naszym kraju nawet 5 proc. Teraz ten odestek spadł do 1,2 proc. - Teraz może nas czekać powrót do tamtych czasów - stwierdza Tarczyński w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Więcej w "Gazecie Wyborczej" i w portalu AutoFirmowe.pl