Magazyn - Auto Firmowe
wielkość czcionki: A A A | 2009-10-07 14:03:04 |
Infiniti G37 test
fot. A. Milejski/Wyd. Forum (2)
Infiniti G37 - sportowiec w skórze limuzyny
Luksus w wydaniu Nissana sygnowany jest logiem Infiniti. W testowanym samochodzie wrażenie robi przede wszystkim zapas mocy.


Przetestowaliśmy Infiniti G37. G oznacza w tym wypadku segment Lexusa GS czy Audi A6, natomiast 37 to oznaczenie pojemności – 3,7 litra. Zdecydowanie to drugie jest bardziej ekscytujące.

Cóż to za auto przemyka po ulicach?
Niewiele jest osób, które na hasło Infiniti G37 odpowiadają – a tak, wiem jak wygląda. Powody są dwa. Po pierwsze, marka nie jest dobrze znana w Polsce, a sam model G37 nie należy do flagowych samochodów koncernu. Po drugie, nawet jak ktoś wie, jak wygląda, to bardzo trudno jest go scharakteryzować.

Sylwetka sprawia wrażenie bardzo ciężkiej i nawet 18-calowe koła giną w olbrzymich nadkolach. Kiedy patrzy się na niego z boku, dominuje długa maska, potężne drzwi i stosunkowo krótki tył. Z przodu charakterystyczne są światła, które zachodzą na błotniki. Lżejszym elementem jest żebrowany, sześcioramienny grill. Wszystko tworzy zgrabną całość i choć ma się wrażenie, że już się taki samochód widziało, to bardzo ciężko jest powiedzieć, z jakich motoryzacyjnych wzorców czerpali projektanci.

Trochę gorzej wygląda tył, zupełnie jakby był projektowany do innego modelu. Wszystko za sprawą świateł, które zdominowały pozostałe elementy, takie jak podwójny wydech czy chromowane zakończenie klapy bagażnika, w którym umieszczona jest kamera.

Kraj kwitnącej lipy
Wnętrze to próba trafienia w gusty dwóch głównych odbiorców tego samochodu – Japończyków i Amerykanów. Zapewne niewielu jest klientów z Europy, którzy zachwycą się tym, co G37 skrywa we wnętrzu. Imitacja aluminium, nie najlepsze plastiki i całkowity brak ergonomii. System sterowania nawigacją jest skomplikowany, a podczas jazdy nie pomaga ogromna liczba guzików. Skomplikowane jest sterowanie radiem. Kwintesencją tandety jest analogowy zegarek na środku konsoli centralnej. Najdziwniejsze jest jednak co innego, a mianowicie umieszczenie kilku funkcji w absurdalnych miejscach. Stacyjka jest poniżej lewego kolana (całe szczęście, że Infiniti ma system odpalania bezkluczykowego), obok stacyjki wyłącznik kontroli trakcji i czujników parkowania. Komputer pokładowy obsługuje się nie centralnym pokrętłem, ale guzikiem umieszczonym koło zegarów. Dobrze, że w ramach eksperymentu nie postanowiono pedałów umieścić na podsufitce.

Infiniti G37
Kliknij, aby powiększyć.

Ale we wnętrzu Infiniti G37 nie wszystko jest nie tak. Skórzana tapicerka pokrywa fotele, które dobrze trzymają ciało, system audio jest rewelacyjny, ale najlepsza jest kierownica. Gruba, pokryta dobrze leżącą w dłoniach skórą, delikatnie spłaszczona w okolicach „za piętnaście trzecia”. Do zmiany biegów służą łopatki. Co prawda nie kręcą się razem z kierownicą, ale są na tyle duże, że nie przeszkadza to tak bardzo, jak w innych samochodach. Rewelacyjna jest także kamera cofania – to chyba jakość HD.

On–Off
Infiniti wygląda dobrze, we wnętrzu rozczarowuje, ale jeździ jak szalony. Po pierwszych metrach wybaczamy i zapominamy o wszystkim, co nas w nim irytowało. Liczy się tylko to, co złowrogo bulgocze ukryte pod potężną maską. V6 o pojemności 3,7 litra. Wolnossący potwór o mocy 320 koni mechanicznych, który został stworzony tylko po to, aby kierowca miał ciarki na plecach. Transfer tej mocy odbywa się na tylne koła (można dokupić system napędu na obie osie) i właśnie to jest takie ekscytujące. Nad wszystkim czuwa oczywiście system ESP, ale – tutaj ogromne brawa dla inżynierów – można go wyłączyć. Nie uśpić, wprowadzić w tryb sportowy, ale po prostu odłączyć. Kiedy na desce rozdzielczej pojawia się napis ESP off, wtedy warto się zastanowić, czy nie przełożyć wycieraczek na boczne szyby, bo większość drogi możemy pokonać wysoce nadsterownym samochodem. Bardzo przydają się szybkie ręce i chłodna głowa.

Za transmisję odpowiada automatyczna, sześciobiegowa skrzynia, która co prawda nie pracuje tak płynnie, jak np. DSG czy mercedesowski 7-Tronic, ale przełożenia zmienia bez opóźnień. Łopatki przy kierownicy ułatwiają redukcję, ale automat nie daje zbyt wielkiego pola do popisu, informując pikaniem o tym, że redukcja na takich obrotach nie jest dobrym pomysłem.

Także zawieszenie zestrojone jest sprężyście i sztywno. Konstruktorzy nie mieli wyjścia, decydując się na taki silnik. Gdyby postawiono na komfort, Infiniti G37 po prostu by się nie prowadziło. Także układ kierowniczy jest precyzyjny i o wiele bardziej bezpośredni niż np. w Lexusie.

Infiniti G37 to komfortowy samochód z bardzo sportowym silnikiem. Zupełnie inny niż jego europejscy konkurenci. W dobie globalizacji i budowania wszystkiego na jednej taśmie montażowej to dobra informacja. W końcu inne nie znaczy gorsze.

Kliknij, aby powiększyć.
Infiniti G37 dane techniczne

Tomasz Siwiński  

drukujNewsletter Auta Firmowego
     Przeczytaj także
     Galeria zdjęć


     Forum


Zobacz nasze szkolenia branżowe!

Szkolenia branzowe

Samochody popularnych marek w Autofirmowe.pl

Alfa Romeo Audi Bentley Bmw Cadillac Chevrolet Chrysler Citroen Dacia Daf Dodge FSO Fiat Ford GAZ Honda Hummer Hyundai Infinity Iveco Jaguar Jeep Kia Lancia Land Rover Lexus MINI Mazda Mercedes Mitsubishi Nissan Opel Peugeot Porsche Renault Saab Seat Skoda Smart Ssangyong Subaru Suzuki Tata Toyota Volkswagen Volvo
2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS.