Skoda Yeti to pierwsze doświadczenie czeskiej marki w segmencie aut sportowo-użytkowych, czyli tzw. SUV. Ale oczekiwania obu stron, czyli producenta i klientów są ogromne. Yeti, wzorem pozostałych modeli Skody, szybko będzie chciał zostać liderem swojego segmentu. Prawie wszystko wskazuje na to, że mu się to uda.
Więcej niż miejski
Podobnie jak inne czeskie modele Yeti raczej nie jest stylistycznym majstersztykiem, ale może się podobać, a jest przede wszystkim autem na wskroś praktycznym, dającym możliwość wjechania w teren, oczywiście nie ekstremalny.
Kliknij, aby powiększyć.Umówmy się, że wersja z silnikiem turbodoładowanym, benzynowym, 1.2 TSI o mocy 105 KM i napędem wyłącznie na przód nie jest tradycyjnym SUV-em, mimo że tak wygląda. To głównie auto miejskie, czyli oszczędne – wg producenta średnie spalanie w mieście wynosi 7,6 l, które z uwagi na zwiększony, wynoszący 18 cm prześwit ma możliwość wjechania na wysoki krawężnik. Za tę wersję silnikową w podstawowej propozycji wyposażenia Skoda nie życzy sobie wcale dużo – bo 62,9 tys., a za najlepiej wyposażoną Experience zapłacimy 13 tys. zł więcej.
Co innego dwa kolejne, moim zdaniem jedyne słuszne w tym modelu, silniki. 2-litrowy turbodiesel o mocy 140 KM i 1,8-litrowa turbobenzyna TSI o mocy 160 KM. Standardowo oferowane są one wyłącznie ze stałym napędem 4x4 opartym o najnowszej, czwartej generacji sprzęgła Haldex (identyczne rozwiązanie ma VW Tiguan). Przy tym rozwiązaniu standardowo 96 proc. momentu obrotowego przekazywane jest na przód, a 4 proc. na tył. W zależności od warunków panujących na drodze lub bezdrożach, czyli w zależności od przyczepności kół, proporcje rozdziału momentu obrotowego mogą się zmieniać, np. po 25 proc. na każde koło lub do maksymalnych 90 proc. na tył, a 10 proc. na przód, przy czym w tym ostatnim wypadku na jedno koło może zostać przekazane aż 85 proc. momentu obrotowego, a na drugie 5 proc. Ponadto Haldex współpracuje z układami regulacji pracy hamulców i stabilizacji toru jazdy (ABS, ESP). Gdy włącza się regulacja ESP, ma ona pierwszeństwo nad działaniem napędu na cztery koła. W przypadku ingerencji ABS sprzęgło Haldex jest wyłączane. W praktyce działanie Haldexa na drodze jest dla kierowcy nieodczuwalne i o tym, że doskonale działa przekonaliśmy się z kolegą osobiście. Jadąc dwoma autami, ja Yeti, on Golfem Plusem, na wilgotnej nawierzchni wjeżdżaliśmy w zakręt dużą prędkością. Yeti, mimo większych gabarytów, bez problemu pokonał ciasny łuk, dynamicznie zbierając się do kolejnej prostej, podczas gdy kolega w Golfie ledwie „wyrobił” zakręt, ostro hamując, co automatycznie uruchomiło w aucie światła awaryjne, a w jego organizmie zwiększone wydzielanie adrenaliny.
Na bezdroża
Należy zaznaczyć, że Yeti 4x4 nie jest autem terenowym, tylko miejskim z możliwością jazdy w niezbyt wymagającym terenie. Mimo że nowość Skody doskonale prezentuje się w mieście, to jak każdy „zwierzak” lepiej czuje się poza nim, np. na leśnych duktach i tym podobnych. Jak się okazało na offroadowej prezentacji modelu, swoimi możliwościami zaskoczył niejednego sceptyka, w tym mnie. A to głównie dzięki specjalnemu przyciskowi na konsoli centralnej – trybowi wspomagania jazdy w trudnym terenie Offroad, który Skoda standardowo dorzuca do napędu 4x4. System uaktywnia elektroniczne funkcje wspomagania jazdy terenowej i ułatwia zjazd ze stromego zbocza. Muszę przyznać, że działa on fenomenalnie. Testowaliśmy go w dość wymagającym terenie, w lepkim błocie, grząskim piachu, sporych wzniesieniach i stromych zjazdach i żaden z testowych Yeti nie poległ. A to wszystko na standardowych, szosowych oponach. Warta opisu jest tutaj elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego (EDS), która załącza się, jeśli jedno z przednich kół obraca się w miejscu, przyhamowując je. Wówczas moment obrotowy jest kierowany na drugie koło na tej samej osi, jednocześnie załącza się sprzęgło Haldex, przekazując większą część momentu obrotowego na koła tylnej osi. Pozwala to wygrzebać się (dosłownie) z niezłych tarapatów. Choć wg producenta głębokość brodzenia to zaledwie 40 cm, my przejeżdżaliśmy zalane wodą na 50 cm doły i nic się nie działo. Statystyczne 5 proc. klientów, którzy rzeczywiście będą chcieli tym autem bawić się trochę w terenie, w opcji mogą dokupić sobie pakiet wzmocnień, a raczej osłony podwozia.
Kliknij, aby powiększyć.Funkcjonalność to jego drugie imię
Ładnie i praktycznie zaprojektowane wnętrze to cecha charakterystyczna aut z Grupy Volkswagena. SUV Skody stylistykę garściami zaczerpnął z Octavii i Superba, nawet zegary ma głęboko osadzone wzorem tego ostatniego, co świadczy, że ma być wyżej pozycjonowany niż Octavia.
Yeti zbudowany został na płycie Octavii II, więc zapewnia sporo miejsca w środku. Jego sześcianowa bryła sprawia, że mamy nieprzyzwoicie dużo miejsca nad głową i mimo niewielkich rozmiarów jak na SUV-a, auto jest bardzo przestronne, a dorośli pasażerowie tylnych foteli nie powinni narzekać na brak miejsca na nogi, czego nie zapewnia np. Ford Kuga. W każdym z modeli w standardzie znajduje się zaadoptowany z Roomstera system składania i przesuwania trzech oddzielnych tylnych foteli Varioflex. Pozwala on szybko i wygodnie zaaranżować wnętrze za przednim rzędem siedzeń, według indywidualnych potrzeb.
Zewnętrzne fotele można przesuwać do tyłu i do przodu, a po wyjęciu środkowego siedzenia zewnętrzne fotele można przesunąć o 80 mm do środka, uzyskując dzięki temu z tyłu kabiny wyjątkowo obszerne wnętrze dla dwóch osób. Oparcia można złożyć lub każdy z foteli można łatwo wyjąć z samochodu. O ile możliwość aranżacji przestrzeni bagażowej jest wyśmienita, o tyle sama jej pojemność nie powala. W opcji z pełnym kołem zapasowym Yeti oferuje od 322 l do 1665 l pojemności po wyjęciu foteli.
TSI – dynamika i oszczędność
Testowy model napędzał turbobenzynowy silnik 1.8 TSI o mocy 160 KM. Pierwszy raz jechałem autem z takim silnikiem i zostałem bardzo miło zaskoczony. Samochód dzięki wysokiemu maksymalnemu momentowi – 250 Nm, dostępnym w szerokim zakresie obrotów (od 1500 do 4500 obrotów/min), „zbiera się” niezwykle dynamicznie, wyrywając się do przodu na każdym z wyjątkiem szóstego biegu. Yeti z tym silnikiem zachowuje się jak dobrze wytresowany zwierzak, który chętnie i żwawo reaguje na komendy, w tym przypadku pedał gazu. Właściwości tego napędu odznaczają się porównywalną do turbodiesli bardzo wysoką kulturą pracy, przy niewygórowanym apetycie na benzynę. Nie oszczędzając, a nawet więcej – wyciskając z Yeti ostatnie poty podczas testu – ważący 1450 kg SUV spalił średnio 9,3 l benzyny na 100 km. To niezły wynik w tej klasie. W tym umiarkowanym zużyciu paliwa miała swój udział 6-biegowa skrzynia biegów, byłoby ono co najmniej o 0,5 litra wyższe, gdyby auto miało jeden bieg mniej, a różnica w akustycznym komforcie jazdy – bez porównania. Oczywiście w statystyce kosztowej silniki TDI wypadają dużo lepiej. W gamie dostępnych silników między 1.2 i 1.8 TSI ewidentnie w ofercie Skody brakuje wersji pośredniej, np. 1.4 TSI o mocy 122 KM. Czeski producent do końca roku na naszym rynku ma w planach sprzedanie 450 sztuk tego modelu. Jest to możliwe, bo ma asa w rękawie, którym skusi niejednego przedsiębiorcę. To oczywiście homologacja na wersję ciężarową na 5 osób. Uwaga, oferta może być ważna tylko do końca roku!
Podsumowując, Yeti to ciekawy, praktyczny i rodzinny samochód i dość szybko może być najchętniej kupowanym przez Polaków SUV-em. Dlaczego? Bo moim zdaniem Czesi po raz kolejny uzyskali niezły kompromis pomiędzy jakością wykonania, funkcjonalnością i ceną. Należy się również spodziewać, że podobnie jak inne modele Skody, także Yeti w porównaniu do konkurencji, której ma niemało powinien odznaczać się niską utratą wartości. Najtańszy Yeti kosztuje 62,9 tys. zł, ale wierzcie, jeśli chce się czerpać prawdziwą przyjemność z posiadania tego „zwierzaka”, to musicie myśleć o wydatku co najmniej 100 tys. zł, bo tyle kosztuje 2-litrowy TDI z przyzwoitym wyposażeniem. W porównywalnej cenie mamy już spory wybór wśród konkurencji, np. Ford Kuga, Nissan Qashai, VW Tiguan czy Kia Sorento. Trzeba jednak przyznać, że Skoda za tę kwotę oferuje całkiem bogate wyposażenie.
Tydzień spędzony z tym sympatycznym czeskim stworzeniem wystarczył, aby Yeti mnie i moją rodzinę kupił. Kto wie, może się kiedyś odwdzięczymy i to my kupimy jego. Wtedy oczywiście wypuścimy go na wolność tam, gdzie jego miejsce, czyli poza miasto, np. do lasu, w niewielki teren, nad wodę, bo Yeti lubi spędzać czas na łonie natury.
Kliknij, aby powiększyć.