Polscy dilerzy masowo sprowadzają z Zachodu samochody poleasingowe. Roczne auto można kupić nawet o jedną trzecią taniej niż wynosi jego cena katalogowa.
Jak pisze Cezary Pytlos w "Dzienniku Gazety Prawnej", dilerzy i brokerzy samochodowi ściągają z Zachodu auta, które zostały odebrane leasingobiorcom z powodu zalegania z płatnościami. Takie samochody były najczęściej używane przez okres jednego roku, są w bardzo dobrym stanie technicznym i mają pełną gwarancję producenta. Polskich klientów kuszą także ceną - nawet o 35 proc. niższą niż wynosi ich wartość katalogowa.
W przypadku tej usługi największa podaż jest na niemieckie samochody z segmentu premium, wartych ponad 150 tys. zł. Dlatego dilerzy nie liczą na tak wysoki popyt, jak to miało miejsce w przypadku obowiązujących w wielu krajach UE premii wrakowych. Sprzedaż samochodów poleasingowych to po prostu nowy pomysł polskich dilerów na stymulowanie popytu na samochody. Do tej pory nie było z tym problemu, bo z powodu premii wrakowych po auta przyjeżdżali klienci z Niemiec i Słowacji.