Po trwających ponad siedem miesięcy negocjacjach amerykański koncern General Motors postanowił, że zrestrukturyzuje Opla na własną rękę. Decyzja została podjęta pomimo zawartego kilka dni temu porozumienia pomiędzy niemieckimi związkami zawodowymi a Magną, w którym pracownicy zgadzali się na redukcję kosztów produkcji aż o 390 mln euro rocznie. Pracownicy zgodzili się już m.in. na redukcję etatów o jedną piątą, a także dobrowolnie zrezygnowali z premii świątecznych.
Przyczyną zmiany stanowiska zarządu GM jest coraz lepsza koniunktura na rynku amerykańskim (koncern zanotował w październiku pierwszy wzrost sprzedaży od 21 miesięcy), a także dobre perspektywy Opla na rynkach europejskich. O innych przyczynach pozostawienia Opla w grupie GM pisaliśmy tutaj.
General Motors szacuje koszty restrukturyzacji Opla na 3 mld euro. Szczegółowy plan działania władze koncernu przedstawią związkom zawodowym i niemieckiemu rządowi w najbliższych tygodniach. Nie jest wykluczone, że General Motors będzie próbowało wynegocjować pieniądze na wprowadzenie zmian w Oplu od niemieckiego rządu.
Tymczasem rzecznik rządu Angeli Merkel Ulrich Wilhelm oświadczył, że rząd jest rozczarowany decyzją General Motors i władze spodziewają się, że koncern zwróci 1,5 mld euro tzw. pożyczki pomostowej, która została udzielona Oplowi w celu utrzymania płynności finansowej. Jeszcze dalej poszedł premier rządu Hesji - landu na terenie którego zlokalizowana jest siedziba koncernu w Russelheim. Powiedział on, że będzie się domagać zwrotu pieniędzy najpóźniej do 30. listopada 2009 r. W przeciwnym razie egzekucję długu może zlecić sądowi.
Decyzja o pozostawieniu Opla przy General Motors może się negatywnie odbić na notowania niemieckiego rządu. Przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu w negocjacje z GM i konsorcjum Magna/Sbierbank angażowali się najważniejsi politycy z Angelą Merkel na czele. Po wygranych wyborach niemiecki rząd przestał tak intensywnie interesować się transakcją. Opel to jeden z największych pracodawców w Niemczech - zatrudnia tam 26 tys. osób. Więcej o negocjacjach pisaliśmy tutaj.
Na razie nie wiadomo co powyższa decyzja oznacza dla polskiego zakładu Opla w Gliwicach, gdzie pracuje ok. 3 tys. osób.