Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem X6, zastanawiałem się, czy mi się to auto podoba. I długo nie mogłem zdecydować. Teraz, kiedy „X szóstka” jest już jakiś czas na rynku i trochę się opatrzyła... dalej nie jestem pewien. Na pewno nie wygląda źle, ale chyba zwyczajnie zbyt daleko wykracza poza moje rozumienie podziału na segmenty w motoryzacji.

No bo kto widział wcześniej coś takiego: z kształtu czterodrzwiowe coupe, ale rozmiarami zbliżone do X5 (co do którego nie mam wątpliwości, że mi się podoba). W rzeczywistości X6 jest nawet dłuższe i szersze od „X piątki”, choć o 86 mm niższe. Niezaprzeczalnie linia auta jest dynamiczna i agresywna, a wygląd obiecuje dużo wrażeń w czasie jazdy. Z powodu liczby możliwych opinii dłuższe dyskusje o wyglądzie nie mają większego sensu, więc dalej będzie tylko o tym, co nie podlega dyskusji.
Bardzo Mocne Wejście
Zdecydowanie nie można polecić tego samochodu osobom, które nie lubią rzucać się w oczy. „X szóstka” wciąż robi ogromne wrażenie na innych kierowcach: potwierdzały to liczne spojrzenia utkwione w testowym samochodzie, pytania zadawane na stacjach benzynowych czy wreszcie... niby-rutynowa kontrola policyjna – w centrum miasta, w biały dzień i bez jakiegokolwiek naruszenia przepisów. Dziwne tylko, że pan policjant prawie wcale nie zainteresował się dokumentami moimi i samochodu, za to miał mnóstwo pytań dotyczących wyposażenia, osiągów i spalania. Było więc o czym opowiadać, bo wyposażenie jest kompletne, osiągi niesamowite, a spalanie... znaczące. Choć pewnie nie dla kogoś, kogo stać na zakup samochodu za prawie pół miliona (346 tys. wyjściowo plus 120 tys. w opcjach).
Ale jazda
BMW X6, reklamowane jako Sports Activity Coupe, jest oferowane z dwoma silnikami wysokoprężnymi (oba o pojemności trzech litrów i o mocach 235 lub 286 KM) i z dwoma benzynowymi: trzylitrowym o mocy 306 KM oraz z V8 o pojemności 4,4 l z podwójnym turbodoładowaniem. Ostatnio do oferty dołączyła też 555-konna X6 M, ale wśród tzw. normalnych wersji (cokolwiek to oznacza w wypadku tego auta) na szczycie stoi model z ośmiocylindrowym silnikiem benzynowym pod maską i właśnie takim jeździliśmy.
Już na papierze możliwości jednostki napędowej robią wrażenie: 407 KM i moment obrotowy wynoszący 600 Nm dostępny już od 1800 i aż do 4500 obr./min. W praktyce oznacza to, że auto ciągnie jak wściekłe od samego startu aż do odcięcia, a dźwięk, jaki wydobywa się przy tym z podwójnego wydechu przypomina startujący odrzutowiec. Przyspieszenie do pierwszej setki trwa nieco ponad pięć sekund, a nie mówimy tu o dwuosobowym roadsterze, tylko o ważącym ponad dwie tony aucie.

Jednak przyspieszanie i hamowanie to jedno, a szybkie pokonywanie ciasnych zakrętów to co innego i właśnie tu BMW robi największe wrażenie. Kilka miesięcy temu jeździłem „X piątką” i wydawało mi się wtedy, że nie da się stworzyć równie dużego i ciężkiego auta, które jeździłoby lepiej. Byłem w błędzie – da się.
X6 xDrive 50i trzyma się drogi jak przyklejone, w czym wielki udział ma – poza napędem xDrive, aktywnym układem kierowniczym (ze zmiennym przełożeniem przekładni) i systemem Adaptive Drive (redukującym przechyły na zakrętach) – układ DPC (Dynamic Performance Control). Odpowiada on za podział momentu obrotowego pomiędzy tylnymi kołami, a przy okazji znacznie poprawia stabilność jazdy po śliskich i luźnych nawierzchniach, kiedy prawe i lewe koła mają różną przyczepność. X6 to pierwsze auto na świecie, które wykorzystuje ten system. Nie bez znaczenia dla jakości prowadzenia są także koła i opony: z przodu dziewiętnastki o szerokości 275 mm, a z tyłu dwudziestki o szerokości – uwaga – 315 mm. Oczywiście runflaty.
Bogate wnętrze
Zdecydowanie nie pod względem zastosowanych materiałów i jakości wykonania: te są na piątkę lub wręcz na szóstkę. Mowa o liczbie osób, na którą auto jest homologowane. Wnętrze jest podobne jak w X5, tylko zamiast trzyosobowej tylnej kanapy, do dyspozycji pasażerów są dwa wyprofilowane, komfortowe fotele, rozdzielone podłokietnikiem. Pozycja za kierownicą, dostęp do przełączników i wygoda foteli nie wymaga długiego opisu – to typowe BMW w najlepszym znaczeniu tego określenia. Mała i gruba kierownica z łopatkami do zmiany biegów świetnie leży w dłoniach. Komfort prowadzenia poprawiają aktywny tempomat i wyświetlacz Head-up display, a podróżowania czterostrefowa klimatyzacja oraz odtwarzacz DVD z monitorem (z funkcją TV).

Mimo kształtu coupe, nawet wysokie osoby nie powinny narzekać na brak miejsca nad głowami na tylnym siedzeniu. Również wielkość bagażnika specjalnie nie „ucierpiała” w porównaniu z X5 (w X6 wynosi 570 litrów, czyli o 50 litrów mniej niż w „piątce”).
Wydaje się, że X6 wybiorą ci, dla których mniej istotne są walory użytkowe, na jakie zwracają uwagę klienci zainteresowani X5. Takim osobom nie będzie przeszkadzał mniejszy bagażnik i fakt, że mogą przewieźć tylko cztery osoby zamiast pięciu lub siedmiu. Oni najczęściej i tak jeżdżą sami.
Również dlatego, że wtedy najłatwiej poczuć prawdziwą radość z jazdy, a do tego X6 nadaje się idealnie.
Kliknij, aby powiększyć
