Na pomysł fotografowania z ukrycia wpadli ostatnio policjanci z lubelskiej drogówki. Kilka tygodni temu zainstalowali fotoradar w śmietniku i ustawili przy drodze. W konsekwencji w ciągu dwóch dni urządzenie sfotografowało ponad 1,3 tys. kierowców jadących niezgodnie z przepisami.
Okazuje się jednak, że pomysłowość policjantów była daremna, bo kierowcy złapani na ten oryginalny fotoradar najprawdopodobniej unikną kary. Jak czytamy w artykule Roberta Horbaczewskiego z "Rzeczpospolitej", umieszczenie urządzenia w koszu na śmieci jest nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia. Fotoradar musi stać na specjalnym trójnogu, a jakiekolwiek inne mocowanie urządzenia umożliwia sprawcy wykroczenia podważenie wyników pomiaru.
Wciąż niejasny jest status prawny innych policyjnych kryjówek dla fotoradarów, m.in. za krzakami i w autach zaparkowanych na poboczu drogi. Większość uzyskanych w ten sposób pomiarów może zostać zakwestionowanych przez kierowców. Mogą oni odwoływać się do sądów i domagać się unieważnienia mandatu.
Więcej w "Rzeczpospolitej"