Jest prosta metoda, aby w naszym aucie było ciepło zimą już od startu i wcale nie mamy na myśli posiadania ogrzewanego garażu. Wystarczy montaż ogrzewania postojowego, które można zaprogramować tak, że ogrzeje nam wnętrze i silnik na chwilę przed porannym wyjazdem.
Ogrzewanie postojowe wymyślono przede wszystkim z myślą o pojazdach przewożących osoby lub też ciężarówkach służących do pracy. Podstawowym jego zadaniem jest dogrzewanie wnętrza pojazdu, gdy jego silnik jest wyłączony. To oczywiście przydatna funkcja, przede wszystkim dla taksówkarzy bądź też kierowców, którzy długo muszą czekać na załadunek (oczywiste jest zastosowanie ich w ciężarówkach, w których kierowcy również śpią). To jednak nie jedyna korzyść dla posiadaczy ogrzewania postojowego, mogą oni bowiem nagrzewać wnętrza i silniki swoich pojazdów przede pierwszym porannym startem. Chociażby z tego powodu warto rozważyć montaż takiego urządzenia w zwykłym osobowym aucie firmowym.
Silniki turbodoładowane nie lubią pracy „na zimno” Jeżeli denerwuje nas, że zimą musimy wsiadać do zimnego lub wilgotnego wnętrza samochodu, to ogrzewanie postojowe może być idealnym rozwiązaniem. Czasem w autach osobowych fabrycznie montowane jest ogrzewanie postojowe. Dzieje się tak zazwyczaj w dobrze wyposażonych pojazdach, które pod maską mają nowoczesne silniki wysokoprężne.
Dlaczego producenci decydują się na tego typu gadżet? Jedną z przesłanek jest to, że nowoczesne silniki turbodoładowane, bądź też te wyposażone w filtr cząstek stałych, bardzo nie lubią pracy „na zimno”. Ogrzewanie postojowe eliminuje powyższy problem, ponieważ oprócz ogrzewania kabiny pojazdu ogrzewa także silnik.
Gdy włączymy zapłon, mamy już optymalną temperaturę cieczy chłodzącej. To oznacza również, że olej dużo szybciej osiąga odpowiednią temperaturę pracy. Dodać trzeba do tego niższe spalanie (rozgrzany silnik zawsze mniej pali od zimnego) i co za tym idzie – zmniejszoną emisję trujących związków do atmosfery.
W cenie laptopa Sposobów na ogrzewanie postojowe jest kilka. Jednym z najtańszych jest grzałka montowana do obiegu wodnego silnika, która zasilana jest z gniazda 220 V. Tego typu rozwiązania są popularne w krajach skandynawskich, wymagają jednak dostępu do prądu, gdy auto parkuje. Samo zaprogramowanie włączenia jest tutaj możliwe zwykłym czasowym programatorem wpinanym do sieci 220 V lub też urządzeniem montowanym w zestawie.
Takie systemy produkuje m.in. firma DEFA (w Polsce jej produkty dystrybuuje Inter Cars). DEFA Warm Up składa się z grzałki silnika, ogrzewacza wnętrza, programatora, gniazda zasilającego i ładowarki akumulatora, która utrzymuje ten element w pełnej sprawności nawet podczas największych mrozów.
Nieco bardziej wyrafinowane i co za tym idzie – droższe są ogrzewania postojowe posiadające własne zasilanie paliwem (ceny zaczynają się od ok. 3,5 tys. zł). W tej klasie przodują firmy Webasto (nazwą tej firmy zresztą często określa się potocznie ogrzewania postojowe) i Eberspacher. Systemy z własnym zasilaniem różnią się sposobem samego ocieplania wnętrza – wybierać można powietrzny i wodny. Pierwszy ogrzewa właściwie tylko wnętrze pojazdu, drugi zawsze także silnik.
Ogrzewania z własnym zasilaniem można programować przy pomocy programatora czasowego umieszczonego w pojeździe, ciekawsza jednak, z naszego punktu widzenia, jest opcja przeprowadzania tego w sposób zdalny. Webasto na przykład, oprócz możliwości użycia pilota, daje także opcję aktywowania ogrzewania przy pomocy SMS-a, wtedy gdy nasz pojazd parkuje poza zasięgiem pilota zdalnego sterowania.
Artykuł pochodzi z magazynu "Flota".