Volkswagen chce być największym na świecie koncernem motoryzacyjnym
Przedstawiciele marki chcą wykorzystać problemy General Motors oraz Toyoty i zawalczyć o miano największej firmy motoryzacyjnej na świecie. Prezes Volkswagena zapowiedział, że do 2018 roku firma chce być numerem jeden w branży zarówno pod względem ekonomicznym, jak i ekologicznym.
Ambicje zarządu niemieckiego koncernu są olbrzymie. VW doskonale radzi sobie na rynku europejskim, i nie najgorzej w Chinach czy USA. Planowana fuzja z japońskim Suzuki otworzyłaby przed Niemcami drzwi na kolejne rynki, zwłaszcza w Indiach. VW chce również związać się z innymi markami: w grę wchodzi też np. Scania, która stanowiłaby doskonałe uzupełnienie znajdujących się już w portfelu niemieckiego giganta Audi, Bentleya, Lamborghini, Seata i Skody. W sumie koncern z Wolfsburga kontroluje 11 innych marek.
Niemiecki koncern przekonuje, że w jego ofensywie ważne będą tzw. technologie przyszłości. Już dziś VW stawia na auta elektryczne, planując m.in. wprowadzenie w pełni elektrycznej wersji modelu Golf w 2013 r. W 2018 r. zarząd firmy chciałby osiągnąć globalną sprzedaż elektrycznych aut na poziomie 300 tys. egzemplarzy rocznie, co stanowiłoby wówczas 3% planowanej sprzedaży wszystkich pojazdów z kontrolowanych przez VW fabryk. To oznaczałoby również dominację na rynku samochodów elektrycznych.
Targi w Genewie ujawniły trend, który ma być dominujący przez następnych kilka lat. Większość z kilkudziesięciu zaprezentowanych modeli to wozy niewielkie albo wręcz – malutkie. Nowe wersje wiodących modeli to samochody zaprojektowane tak, by mogły z powodzeniem przemieszczać się i parkować w zatłoczonych metropoliach, a także by uwzględniały potrzeby i wygodę starzejących się populacji.