Fiat na razie nie myśli wydzieleniu największego oddziału ze swojego holdingu
„Fiat ma teraz zbyt wiele w swych rękach, żeby myśleć o ewentualnym wydzieleniu. Priorytetem jest teraz uzdrowienie Chryslera, uczynienie z niego firmy rentownej oraz spłacenie rządowych pożyczek” – twierdzi Jose Asumendi, analityk Royal Bank of Scotland.
Akcje włoskiej spółki wzrosły w tym miesiącu o 22 proc. na fali spekulacji, że jej dyrektor wykonawczy, Sergio Marchionne utworzy z największego oddziału Fiata nową firmę. Jak dotąd szefowie koncernu wysyłali dosyć mieszane sygnały w sprawie ewentualnej decyzji o pierwotnej ofercie publicznej.
Wydzielenie operacji produkcji samochodów, który zapewnił w zeszłym roku 56 proc. wszystkich przychodów Fiata, ułatwi Marchionne podjęcie decyzji w sprawie przyszłych sojuszy, a sprzedaż akcji dostarczy środków na sfinansowanie międzynarodowej ekspansji. Producent aut Punto i Ferrarri musi jednak dowieść, że w Chryslerze – w którym ma 20 proc. udziałów - poczyniono postępy, zanim przekona inwestorów do kupienia akcji swego oddziału – twierdzi Asumendi.
Fiat Automobile, wyłączając 20 proc. udziałów w Chryslerze, jest wart około 5,9 mld euro, czyli 53 proc. kapitalizacji rynkowej całego holdingu – podkreśla Stephen Pope, główny strateg globalnych rynków kapitałowych w Cantor Fitzgerald w Londynie – Dzięki właściwej strategii w USA za sześć lat wartość Fiata wzrośnie o 20 proc.
Chrysler pozostaje “przez rok w hibernacji”, a rozmowy o wydzieleniu Fiata Auto są “przedwczesne” – konkluduje Kristina Church, analityk z Barclays Capital.
Cały artykuł jest dostępny na stronie internetowej Forsal.pl.