Tym razem dla odmiany zacznijmy od elementu, o którym pisze się zwykle na samym końcu – a więc od ceny. Audi A8 z silnikiem 4.2 FSI kosztuje w Polsce ok. 389 tys. zł. Jego wysokoprężna wersja wyposażona w silnik 4.2 TDI jest droższa o jakieś 7 tys. zł. Różnica jest niewielka i tylko od naszych preferencji będzie zależał wybór benzyna – diesel. My zdecydowalibyśmy się oczywiście na benzynowy silnik V8, ale wysokoprężny motor z taką samą liczbą cylindrów i mocą rodem z ciężarówki również brzmi atrakcyjnie.
Cena nowej „a-ósemki” jest dość okazjonalna, oczywiście jak na zupełnie nowy produkt najwyższej motoryzacyjnej klasy. Tyle że, jak to zwykle w tej klasie bywa, cena wyjściowa obejmuje tzw. gołą wersję. Oczywiście ma ona aż zanadto różnych elementów zwiększających bezpieczeństwo i komfort, których każdy zjadacz chleba miałby nadmiar. Ale to nie jest auto dla przeciętnego Kowalskiego, ale dla Kowalskiego z bardzo grubym portfelem. A ten lubi luksusu totalny, za który trzeba oczywiście bardzo słono dopłacić. My pobawiliśmy się konfiguratorem dostępnym na stronie Audi, wzbogacając wymyślony egzemplarz o większość przydatnych drobiazgów, dzięki którym jego cena wzrosła o, uwaga, ponad 292 tys. zł do niebagatelnych 681,5 tys. zł.
ZACZNIJMY RAZ JESZCZE
Czyli wróćmy do punktu, od którego powinno zacząć się opis nowego modelu. Audi A8 to świetne auto, ale jego popularność nie dorównuje głównym konkurentom – Mercedesowi Klasy S i BMW serii 7. My to rozumiemy – Audi mimo 22-letniej obecności w klasie luksusowej (czy ktoś pamięta jeszcze Audi V8 z 1988 r. – prekursora aluminiowego modelu A8?) to wciąż świeży gracz. A pieniądze mają przede wszystkim osoby starsze, które mają dobrą pamięć i są wierne raz wybranym markom. Już poprzednie A8 było świetne i pod wieloma względami przewyższało konkurencję, tym razem Audi musiało się więc jeszcze bardziej postarać.
Powstał pojazd, który jest nawet nieco większy od poprzednika, jednak jego design jest lekki, szczególnie w porównaniu ze wspomnianymi modelami konkurencji. Oczywiście można mieć zastrzeżenia, że A8 w przedniej i tylnej części przypomina małego sedana Audi – tani model A4, ale z drugiej strony to norma, że auta jednego producenta są do siebie podobne – patrz BMW i Mercedes. O tym, że Audi po raz kolejny kieruje swoje auto do nieco młodszych użytkowników świadczą także kosmiczne przednie reflektory wykonane w technice LED. Warto dodać, że automatycznie dostosowują się one do ruchu lewostronnego, gdy znajdziemy się na terenie kraju, w którym jeździ się po „złej stronie”. No i jeszcze, że nie jest to standardowe wyposażenie, tylko opcja za bagatela 10 370 zł.
Nadwozie pojazdu jest rzecz jasna aluminiowe, podobnie jak to miało miejsce w dwóch poprzednich generacjach A8. Z aluminium wykonane jest także całe zawieszenie auta i wiele innych elementów (np. hamulce). Producent chwali się, że dzięki temu jego auto jest lżejsze od takiej samej konstrukcji stalowej o ok. 40%. Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że Audi jest lekkie. Niestety nie, również i ten model cierpi na największą przypadłość współczesnych aut, czyli na nadwagę. Skąd się ona bierze – przede wszystkim z bogatego wyposażenia. Wystarczy napisać, że przedni fotel Audi zaopatrzony w 18 poziomów regulacji oraz funkcje masażu i wentylacji może ważyć nawet 40 kg. A to przecież tylko jeden z wielu elementów pojazdu.
TOP TOPÓW
Nam, dziennikarzom motoryzacyjnym, bardzo często zdarza się narzekać na materiały, z których wykonano wnętrza testowanych przez nas aut. Często spotykamy się także z opiniami, że dla osób jeżdżących autem na co dzień ma to drugorzędne znaczenie i jest dużo ważniejszych rzeczy. Jasne, ale nie w tej klasie. Dlatego musimy poświęcić sporo uwagi wnętrzu A8, bo mamy przed sobą majstersztyk. Przede wszystkim właśnie pod względem materiałów.
Nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń już do poprzedniej wersji pojazdu, ale w najnowszej producent jeszcze poprawił wnętrze swego topowego modelu. Dodajmy, że niemal wszystkie elementy przypominają te zastosowane wcześniej – podobne są kierownice, w tym samym miejscu umieszczono interface sterownia systemem MMI, ekran komputera i nawigacji również znajduje się w tym samy punkcie na środku deski rozdzielczej. Wszystko wykonano jednak jeszcze lepiej. Genialne są także fotele, które opcjonalnie można oczywiście obszyć najwyższej jakości skórzaną tapicerką – topowa kosztuje prawie 26 tys. zł. Ciekawostką za 28,5 tys. zł są pojedyncze tylne fotele z elektryczną 12-stopniową regulacją, na wypadek gdyby jednak prezes postanowił sam nie prowadzić.
ELEKTRONICZNI SŁUŻĄCY
W Audi można zamontować szereg ciekawych elektronicznych usprawnień. Ich listę otwierają adaptacyjne światła (4610 zł). Taką samą funkcję może mieć także tempomat, który dzięki radarowi potrafi utrzymywać stały odstęp od pojazdu poprzedzającego w pełnym zakresie prędkości (11 520 zł). Pojazd wzorem Mercedesa S może być także wyposażony w system rozpoznający kolizję drogową, który potrafi ustawiać np. fotele we wnętrzu pojazdu w optymalnych pozycjach (20 570 zł).
Dość tanio wypada przy nim asystent pasa ruchu, który kosztuje raptem 7490 zł i ostrzega wibracją w kierownicy o zjechaniu z naszej części jezdni, gdy nie włączymy migacza. Dla leniuszków Audi również ma coś w zanadrzu – za jedyne 3690 zł można je bowiem doposażyć w elektryczne domykanie drzwi. Jeżeli mamy kierowcę, warto także zainwestować dodatkowe 6920 zł w czterostopniową automatyczną klimatyzację. Jeżeli zaś chcemy prowadzić sami, powinniśmy skusić się na ofertę dynamicznego układu kierowniczego, którą niemiecki producent wycenił w Polsce na 7490 zł. A8 może mieć także kamerę termowizyjną wykrywającą w nocy pieszych i bardzo wiele innych mniej lub bardziej przydatnych elementów, dostępnych, póki co, tylko dla klientów klasy luksusowej.
V8 i QUATTRO
Nowa A8, jak już wspomnieliśmy, dostępna jest z dwoma silnikami V8 – benzynowym i wysokoprężnym. Pierwszy z nich to jednostka 4.2 FSI o mocy 372 KM i maksymalnym momencie obrotowym równym 445 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 w przypadku tego silnika wynosi 5,7 s, a średnie spalanie, wedle producenta, to raptem 9,5 l benzyny na 100 km. Ogromny diesel 4.2 TDI ma moc 350 KM i maksymalny moment obrotowy równy 800 Nm. Wersja ta szybciej o 0,2 s przyspiesza do pierwszej setki i ma bardzo atrakcyjne spalanie – średnio tylko 7,6 l ON na 100 km. Obie jednostki współpracują z ośmiobiegowymi przekładniami Tiptronic, zaś ich prędkości maksymalne zostały elektronicznie ograniczone do 250 km/h. Napęd przekazywany jest, jak przystało na topowe Audi, na cztery koła. W przyszłości Audi będzie miało także ekonomiczną wersję z wysokoprężnym silnikiem 3.0 TDI o mocy 250 KM i być może także odmianę hybrydową. My jednak czekamy przede wszystkim na usportowioną odmianę S8 i genialny dziesięciocylindrowy silnik spokrewniony z Lamborghini.
Tekst pochodzi z magazynu "Auto Firmowe".