Choć konkurencja wśród aut dostawczych przy wyborze Van of the Year zawsze jest nieporównywalnie mniejsza niż w przypadku plebiscytu Car of the Year, to oba tytuły mają podobnie wysoki prestiż w swoich segmentach. Podobnie są też wykorzystywane marketingowo i przynajmniej nas, dziennikarzy, zobowiązują do bliższego zapoznania się ze zwycięzcami. My przyjrzeliśmy się jednemu z trzech laureatów Van of the Year z 2008 r. Jednemu z trzech, bo zwycięzcami zostały ex aequo trojaczki: Fiat Scudo, Peugeot Expert i Citroen Jumpy. Do jazd testowych wybraliśmy 8-osobową wersję tego ostatniego, w odmianie wydłużonej L2 i w najbogatszej wersji wyposażenia Atlante Plus z najmocniejszym 2-litrowym, 136-konnym silnikiem diesla. W skrócie – najdroższego Jumpy’ego na rynku. Pardon, może być jeszcze minimalnie droższa wersja 9-osobowa z pięcioma mało znaczącymi dodatkami, których nasz Jumpy nie miał.
Wygląd
Trzeba przyznać, że w wydłużonej wersji osobowej Atlante prezentuje się okazale i elegancko, zrywając z pochodzeniem siermiężnego dostawczaka. Szyku dodaje mu pakiet Look za 488 zł brutto, zawierający: boczne listwy ochronne, klamki i lusterka w kolorze nadwozia (a nie czarne jak w furgonach), światła przeciwmgielne i prawie niezauważalny spoiler dachowy z tyłu. Seryjne drzwi przesuwne z obu stron oraz klimatyzacja z systemem ogrzewania i chłodzenia dla pasażerów siedzących z tyłu, 4 poduszki i 2 kurtyny powietrzne, to podstawowe zalety wyposażenia Atlante Plus. Wystrój wnętrza Jumpy’ego pozytywnie zaskakuje. Welurowa tapicerka w dobrze wyprofilowanych fotelach, ciekawy, dwukolorowy kokpit z fabryczną nawigacją po środku, estetyczne kremowe zegary i skórzana kierownica pozwalają zapomnieć o dostawczym rodowodzie auta. Za to delikatnie przypomina o nim dźwignia hamulca ręcznego, nietypowo umieszczona dla aut osobowych – z lewej strony przy drzwiach kierowcy.
Wyposażenie i ceny
Nasz testowy model wyposażony był dodatkowo w: 16-calowe obręcze aluminiowe kół (2806 zł), nawigację MyWay (3700 zł) i tylne zawieszenie z pneumatyczną kompensacją i z regulacją wysokości progu załadunku (2928 zł). Najciekawsza z tego jest ostatnia opcja, czyli zawieszenie, które zapewnia stałą wysokość progu przy każdym obciążeniu, a także lepsze trzymanie się drogi. Rozwiązanie to pozwala również zawsze utrzymać wysokość samochodu mniejszą niż 1,9 m, co umożliwia wjazd na zadaszone parkingi standardowej wysokości. Wreszcie za pomocą ręcznej regulacji można obniżyć tylny próg do wysokości 45 cm, co zapewnia wygodę przy załadunku i rozładunku. Powrót do normalnego położenia progu następuje, gdy samochód uzyska prędkość 10 km/h.
Pneumatyczne zawieszenie wyraźnie wpływa też na większy komfort podróżowania, bo ma się wrażenie, że prowadzimy 2-tonową limuzynę, a nie przerobionego furgona. Tak wyposażony Jumpy kosztuje prawie 139 tys. zł, a nie policzyliśmy jeszcze najistotniejszej opcji – dopłaty do wersji z homologacją ciężarową, która wynosi 2,5 tys. zł. Jednak przynajmniej w tym ostatnim przypadku nie ma się co zastanawiać, bo po zainwestowaniu w nią odzyskamy ponad 10 razy tyle ze zwrotu VAT-u, czyli co najmniej 25 tys. zł plus zwrot tego podatku za paliwo. Mimo zwrotu VAT-u od zakupu i tak cena detaliczna wydaje się horrendalnie wysoka i będzie wysoka nawet wtedy, gdy się załapiemy na jedną z superpromocji, z których słynie Citroen.
Dodajmy, że najtańsza wersja osobowa z 90-konnym dieslem w cenach katalogowych nie schodzi poniżej 100 tys. zł – i tu mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego tak mało jeździ u nas podobnych aut. Mówiąc o cenach, warto powiedzieć, za co Citroen sobie tyle liczy, bo, co mnie zaskoczyło, nie np. za ESP, które w przeciwieństwie do niemieckich konkurentów, nie jest w standardzie nawet w najdroższej wersji. Pozostaje więc funkcjonalność w przenośni i dosłownie mierzona do sześcianu oraz silnik.
Funkcjonalność
Auto dzięki kształtom tylnej części nadwozia zbliżonej do prostopadłościanu oferuje bardzo dużo przestrzeni w środku, którą można dowolnie aranżować. Środkowe fotele w drugim i trzecim rzędzie po złożeniu oparć można zamienić w stoliki z uchwytami na kubki, a każdy z sześciu niezależnych foteli drugiego i trzeciego rzędu siedzeń można złożyć lub wyjąć, łatwo powiększając przestrzeń bagażową. W ten sposób wolną przestrzeń można zwiększyć z 327 l (liczoną do rolety) do 4300 l w wersji długiej L2. Niestety, wersja osobowa nie posiada mocowań do zabezpieczenia bagażu, więc pozostaje zdrowy rozsądek kierowcy przy przewożeniu towarów.
Nie brakuje również miejsca na tzw. drobiazgi, nad głową kierowcy i pasażera umieszczono trzy schowki: dwa skrajne zamykane i środkowy otwarty. Przy przewozach osób przydaje się wbudowane nad wewnętrznym lusterkiem paraboliczne lusterko do obserwowania pasażerów siedzących z tyłu.
Silnik
Najistotniejszym wyposażeniem Jumpy’ego jest oczywiście silnik, który także mnie pozytywnie zaskoczył. Najmocniejsza dostępna w tym modelu 2-litrowa jednostka diesla HDI o mocy 136 KM (100 kW) i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 320 Nm, przy współpracy z 6-stopniową manualną skrzynią biegów, niezwykle żwawo radziła sobie z prawie 2-tonowym autem. A do tego charakteryzowała się stosunkowo niskim średnim spalaniem na poziomie 8 l/100 km (producent podaje 7,6) i 8,5 z obciążeniem.
Wydaje się, że również słabsza – 120-konna i tańsza o 3,6 tys. zł jednostka HDI sprostałaby w pełni załadowanemu Jumpy’emu. Poza dobrymi właściwościami motorycznymi diesla zaskoczyła mnie jedna informacja katalogowa – nie wiadomo czemu Citroen podaje zawyżoną o 2 KM moc swoich diesli, a czasami nawet o 4 KM. Czyżby nikt nie powiedział marketingowcom, że 100 kW to 136 KM, a nie 138, a tym bardziej 140 KM, a 88 kW to 120, a nie 122 KM? A może to pomysł na wyróżnienie się? Skoro Fiat w bliźniaczym Scudo podaje 136 KM, to Citroen i Peugeot wyższą cenę katalogową wytłumaczą 2 lub 4 KM więcej, które klient otrzyma… na papierze. Rzadko na drogach spotyka się osobowe wersje Jumpy’ego, Experta czy Scudo.
Przeważnie przedsiębiorcy decydując się na zakup auta do przewożenia osób, wybierają większe modele, tymczasem niepozorne francusko-włoskie busy mogą pełnić tę samą funkcję, a do tego są łatwiejsze i wygodniejsze w prowadzeniu, bo bliżej im do aut osobowych niż dostawczych. Szkoda, że są mało skrętne, dlatego manewrowanie nimi nie należy do przyjemności. Mimo tej wady idealnie będą się sprawdzały np. jako hotelowe taksówki, czyli shuttle busy, lub w firmach typu rent a car, wynajmującym auta krótkoterminowo, w których osobowy Jumpy może pełnić funkcję partnera w biznesie lub towarzysza wakacyjnych wojaży.
Cena brutto: 124 900 PLN
Układ napędowy:
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność silnika [cm3]: 1997
Moc maksymalna [KM/kW] (obr./min): 136/100 (4000)
Maks. moment obr. [Nm] (obr./min): 320 (2000)
Typ napędu: przedni
Skrzynia biegow: 6-biegowa, manualna
Nadwozie: kombi
Długość/Szerokość/Wysokość [mm]: 5135/1986/1942
Pojemność bagażnika [l]: 1239
Masa własna [kg]: 1933
Ładowność [kg]: 872
Liczba miejsc siedzących: 8
Rozstaw osi [mm]: 3122
Minimalna średnica skrętu [m]: 12,59
Wymiary przestrzeni za fotelami pierwszego rzędu siedzeń:
Długość/Szerokość/Wysokość [mm]: 2584/1600/1449
Objętość [m3]: 6
Szerokość między nadkolami [mm]: 1245
Wysokość otworu załadunkowego [mm]: 1272
Dane eksploatacyjne:
Przyspieszenie (od 0 do 100 km/h [s]): 13,3
Prędkość maksymalna [km/h]: 170
Zużycie paliwa:
cykl miejski/pozamiejski/mieszany
[l/100 km]: 9,4/6,4/7,6
Pojemność zbiornika paliwa [l]: 80
Emisja CO2 [g/km]: 200
Jeśli chcesz dodać komentarz do artykulu wpisz login i hasło. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany na naszym forum
i nie posiadasz hasła kliknij tutaj