Gdy odebrałem samochód do testu, to pomyślałem ze zgrozą, że stateczne Volvo uległo modzie na nachalną autopromocję. Samochód ze 109-konnym silnikiem wysokoprężnym (poj. 1.6) z obu stron oklejony był hasłem: „4,5 litra na 100 km” i wielkimi zielonymi „e”, które niezbicie miały pokazywać, z jak bardzo ekologicznym autem mamy do czynienia. Łatwo policzyć, że jeśli obietnice Volvo mają pokrycie w rzeczywistości, to pokonanie 100 km tym komfortowym małym kompaktem kosztować będzie ok. 18 zł i będzie to jedna z najtańszych propozycji na rynku. Ile jest w tym prawdy, a ile propagandy?
Na początek jazda na czas
W czasie kilkudniowego testu zrobiłem C30 ok. 1400 km, z czego ok. 700 km na autostradach. Pierwszy etap testu stanowiła trasa Warszawa - Poznań, którą pokonałem bez jakiejkolwiek dbałości o ekonomikę jazdy i bez użycia elektronicznych „ekowspomagaczy” (o których jeszcze wspomnę). Innymi słowy – normalna eksploatacja, pod presją czasu, w warszawskich korkach, z nadrabianiem spóźnień na A-2. Efekt był taki, że w trakcie tak pokonywanych 350 km silnik „połykał” ok. 5,7 litra ropy na 100 km. Biorąc pod uwagę sposób jazdy i to, że auto miało włączoną klimatyzację, wynik można określić jako bardzo dobry. A doskonale wiedziałem, że realny jest – przy pewnej samodyscyplinie – jeszcze lepszy rezultat.
W kolejnym dniu samochód pokonał trasę 500 km, ale tym razem omijając autostradę, jadąc z maksymalną prędkością ok. 100 km/h (na 15-kilometrowym odcinku drogi ekspresowej), bez klimatyzacji i z pilnym stosowaniem się do zaleceń komputera o optymalnym doborze biegów. Konsekwentnie również korzystałem z montowanego w tej wersji wyposażeniowej systemu Start/Stop. Jest on jednym z elementów proekologicznych, które wpływają na poziom zużycia paliwa. Jak to działa? Banalnie. Po prostu w czasie postoju – w korku czy na światłach – silnik, po wrzuceniu luzu i puszczeniu sprzęgła, automatycznie wyłącza się. Pozostaje jednak w swoistym trybie czuwania i wystarczy lekkie muśnięcie sprzęgła, aby znów zaczął pracować.
Start/Stop poprawia wyniki
Przyznam, że dla osób, które na światłach stoją, trzymając nogę na sprzęgle z zapiętym pierwszym biegiem (do których i ja się zaliczam), stosowanie systemu Start/Stop może być w początkowej fazie lekko stresujące. Zwłaszcza w miejskich warunkach, gdy trzeba natychmiast ruszyć spod świateł. Oczywiście - system można po prostu wyłączyć przyciskiem zlokalizowanym obok skrzyni biegów. Nie zadziała też w przypadku, gdy silnik nie jest odpowiednio rozgrzany. W warunkach zimowych Start/Stop aktywował się po około 10-15 minutach jazdy.
W czasie jazdy ekonomicznej samochód osiągnął spalanie na poziomie 4,7 l ropy. I miałem wrażenie, że to maksymalne osiągnięcie, na które mnie stać. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że auto było na zimowych oponach, to osiągnięcie średniego wyniku 4,5 l na 100 km jest jak najbardziej realne. Oczywiście w normalnej eksploatacji służbowego auta takie wyprawy „o kropelce” są niezwykle trudne są do zrealizowania.
W każdym razie po przejechanych około 1400 km średnie spalanie C30 było na poziomie 5,2 l. To bardzo dobry wynik, zwłaszcza jak na auto o ciężarze 1375 kg (a więc około 200 kg cięższe niż Ford Focus z silnikiem 1.6 z 2008 r.).
Wizerunek ważniejszy niż doraźne oszczędności
No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Oszczędności w codziennej eksploatacji mogą być naprawdę spore, zwłaszcza gdy nasi pracownicy przejdą kurs ekonomicznej jazdy. Ale przecież samo spalanie to nie wszystko. Testowany model kosztował 87.520 zł. Za blisko 90 tys. zł otrzymujemy ciekawe stylistycznie, modne, dynamiczne auto z bardzo dobrym oszczędnym silnikiem, ale jednocześnie mało funkcjonalne. Z jedną parą drzwi, z symbolicznym bagażnikiem (278 l), mieszczącym de facto jedną większą walizkę.
Ale mam wrażenie, że to nie są najważniejsze powody, dla których C30 nie są popularne we flotach. W Niemczech i w Skandynawii najmniejsze modele Volvo często pozostają na wyposażeniu parków służbowych aut – zwłaszcza tych jeżdżących przede wszystkim w dużych miastach. Taki wybór ma swoje logiczne uzasadnienie. Marka bardzo dobrze kojarzy się z ekologią, bezpieczeństwem, innowacjami, no i przede wszystkim z prestiżem. W Polsce te skojarzenia też są naturalne. To auto zapewne pozostanie samochodem firm konkretnie ukierunkowanych na realizację pozytywnej strategii wizerunkowej. Niszowym, ale za to z jasno określonym charakterem.
Tekst ukazał się w marcowym wydaniu magazynu „Flota”
Jeśli chcesz dodać komentarz do artykulu wpisz login i hasło. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany na naszym forum
i nie posiadasz hasła kliknij tutaj