Twój samochód
wielkość czcionki: A A A | 2010-06-15 17:38:18 | rss
fot. ouz/sxc.hu
Kradzież auta w leasingu: kto za to odpowiada?
Kradzież lub zniszczenie leasingowanego pojazdu może niestety oznaczać dla nas stratę zainwestowanych pieniędzy. Na zwrot wartości może przede wszystkim liczyć właściciel, a my nim nie jesteśmy. Wyjściem z sytuacji jest dodatkowe ubezpieczenie, zwane GAP, które może w części pokryć stratę zainwestowanych w leasing pieniędzy, ale póki co niewiele osób się na nie decyduje.


Sprawa z kradzieżą bądź też zniszczeniem (wypadkiem) leasingowanego pojazdu wcale nie jest taka prosta. Oczywiste jest co prawda, że jest on zawsze ubezpieczony i ma wykupioną polisę autocasco, problem jednak w tym, że firma bądź też osoba leasingująca nie jest właścicielem. Tym ostatnim zawsze jest firma leasingująca i to ona może liczyć na zwrot kosztów skradzionego lub też rozbitego pojazdu.

Jak to wygląda w praktyce, warto prześledzić na podstawie kilku ogólnie znanych przykładów z życia wziętych. Na początek klasyczna sytuacja kradzieży. Dodajmy, że nie zawsze musi się ona tak samo źle skończyć, jak w opisanym poniżej przypadku. Wiele zależy od naszego podejścia do leasingu i tego, jaką umowę wybierzemy.

NAJLEPIEJ MAJĄ SIĘ CI, CO TYLKO UŻYTKUJĄ
Jeżeli myślimy o tym, że po okresie spłaty leasingu wykupimy leasingowany pojazd, musimy uważać, bowiem jesteśmy w najgorszej sytuacji w momencie kradzieży. Generalnie im mniej zapłacimy na początku i wyższy ustanowimy wykup, tym lepiej, bowiem w przypadku kradzieży stracimy mniej.

Znane nam są przypadki, w których niewielkie firmy leasingowały auta osobowe z zamiarem ich kupna po zakończeniu umowy. Wpłacały sporo na samym początku i płaciły duże raty, tak aby wykup był jak najniższy. Do tego rokrocznie płaciły kilka tysięcy złotych na ubezpieczenie, które opiewało na… firmę leasingową, bo to przecież ona jest właścicielem auta. Potem pech chciał, że opisywane auto zostało rozbite z winy użytkownika, co gorsza ubezpieczalnia zakwalifikowała szkodę jako całkowitą.

Wypłata z polisy autocasco przypadła jednak firmie leasingowej, a nie użytkownikowi pojazdu, który sumiennie płacić musi nie tylko raty leasingowe, ale także ubezpieczenie. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek, dość często bowiem zdarza się, że w umowie leasingowej jest klauzula mówiąca o tym, że w przypadku kradzieży bądź też zniszczenia pojazdu raty leasingowe nie podlegają zwrotowi i to mimo tego, że ubezpieczalnia zwróci pieniądze z polisy AC. Czasem jest nawet gorzej, bowiem firma może kazać zapłacić poszkodowanemu wszystkie raty do końca. Jedynym światełkiem w tunelu jest to, że samo rozliczenie między firmą ubezpieczeniową a jej klientem uwzględnia pieniądze uzyskane z ubezpieczenia i jeżeli mamy do czynienia ze szkodą całkowitą – także ze sprzedaży wraka. Dzięki temu często nie trzeba dopłacać, ba!, liczyć można nawet na niewielki zwrot, ale o pełnym odzyskaniu zainwestowanych pieniędzy nie ma raczej co marzyć.

SPŁACAJ , ALE NIE ODLICZAJ
Z kradzieżą leasingowanego pojazdu związana jest jeszcze jedna przykra sprawa. Otóż, gdy stracimy pojazd, tracimy prawo do odliczania od kosztów uzyskania przychodów wszelkich wydatków z nim związanych. O ile niemożność wrzucenia w koszty paliwa (którego nasz skradziony pojazd nie może już spalić) jest zrozumiała, o tyle inny przepis budzi często sprzeciw. Wyobraźmy sobie kradzież pojazdu na samym końcu trwania umowy. Niech pozostaną nam do spłaty trzy raty. Firma leasingowa żąda ich zapłaty, jeżeli jednak nie mamy już przedmiotu, na który opiewa umowa, możemy zapomnieć o odliczeniu VAT-u od tych trzech rat.

Oczywiście firma leasingowa może na nasze wyraźne żądanie wystawić nam fakturę VAT, jednak nie upoważnia nas ona do odliczenia tego podatku od kosztów uzyskania przychodu.

Łatwo można wyobrazić sobie taką sytuację, gdy wymyślone, trzy ostatnie raty opiewają na bardzo dużą kwotę, bo leasingowaliśmy drogi pojazd i co za tym idzie – również 22% od nich stanowi sporą sumkę. Jedyne wyjście z tej sytuacji, to dogadanie się z firmą leasingową i rozliczenie wspomnianych wyżej rat poprzez ich doliczenie do nowej umowy, której obiekt będzie istniał, czytaj: nie został skasowany lub skradziony. Pytanie tylko, czy po stracie sporych pieniędzy będziemy jeszcze zainteresowani podpisaniem nowej umowy?

CZY JEST JAKIŚ RATUNEK?
Jeżeli chcemy odzyskać zainwestowane pieniądze, nie pozostaje nam nic innego, jak skorzystać z dodatkowego ubezpieczenia, czyli dodatkowych kosztów. Fachowo tego typu usługi określane są mianem GAP i zwane ubezpieczeniem od kosztów różnicy. Działają one właśnie wtedy, kiedy mamy do czynienia ze szkodą całkowitą lub też kradzieżą pojazdu podczas trwania umowy leasingowej.

Zwykle tego typu ubezpieczenia można nabyć tylko w przypadku umów leasingowych dotyczących nowych pojazdów. Plusem jest jednak fakt, że na decyzję możemy mieć nawet 90 dni. W Polsce tego typu ubezpieczenia oferują wyspecjalizowane firmy, takie jak chociażby Genworth Financial czy też Brit Insurance, ale także zdarza się, że mają je w swojej ofercie importerzy nowych samochodów (np. Mitsubishi, Opel Bank i Škoda Bank), chociaż w tym ostatnim przypadku chodzi bardziej o zabezpieczenie przed spadkiem wartości ubezpieczonego pojazdu. Ubezpieczenia GAP, całkiem popularne na Zachodzie, w naszym kraju póki co nie są szczególnie często wybierane.

Szkoda, ponieważ neutralizują ryzyko dużych strat w przypadku kradzieży pojazdu leasingowanego. Szczególnie, że zdarzają się przecież przypadki, że ubezpieczalnia nie chce wypłacić należnego odszkodowania (wystarczy, że nie posiadamy np. kompletu kluczyków, a to przecież może się zdarzyć).

Warto dodać, że GAP ma kilka postaci. Najpopularniejszą jest ubezpieczenie indeksowe, z którego korzystają głównie instytucje finansujące zakup pojazdów, czyli firmy leasingowe i banki. Tego typu ubezpieczenie gwarantuje im, że w przypadku, gdy odszkodowanie wypłacone (lub też nie) przez ubezpieczalnię nie pokryje całości strat, dodatkowe ubezpieczenie zapewni wyjście na zero. W tym wypadku także ważne jest i to, że klient korzystający z leasingu z tym rodzajem GAP-a w pakiecie otrzymuje dodatkowo od 15 do 20% wartości auta z faktury zakupu, co zazwyczaj wystarcza na rozpoczęcie nowej umowy leasingowej.

Zbliżone profity zapewnia GAP finansowy, tyle że w jego wypadku otrzymać możemy tylko kwotę rat leasingowych pozostałą do spłaty, po wypłacie odszkodowania przez ubezpieczalnię. Ostatnim rodzajem opisywanych ubezpieczeń jest GAP fakturowy, który przeznaczony jest przede wszystkim dla importerów i dilerów nowych samochodów.

To jednak nie ma już zbyt wiele wspólnego z leasingowaniem. Warto napisać także o kosztach tego typu ubezpieczeń. Szacuje się, że dla pojazdów wartych 100 tys. zł koszt dwóch pierwszych GAP-ów nie przekracza zwykle 1,5 tys. zł rocznie.

JAK OCZKA W GŁOWIE
Czy da się jakoś wpłynąć na szczęście? Niestety, nie za bardzo, jaki bowiem mamy wpływ na to, że nasz pojazd zostanie skradziony.

Oczywiście możemy starać się jak najlepiej go zabezpieczyć i np. parkować tylko na strzeżonych parkingach, wiadomo jednak, że jeżeli znajdzie się na niego amator, to i tak zdoła dokonać kradzieży wtedy, gdy np. na chwilę zatrzymamy się pod sklepem bądź urzędem. Pozytywnie nastrajają jedynie dane, z których wynika, że w Polsce spada ryzyko kradzieży samochodu. Raczej trudno także ustrzec się przed skutkami wypadków, warto jednak mieć świadomość, że w przypadku pojazdu leasingowanego można wpaść w jeszcze większe tarapaty, gdy nieprzyznane zostanie odszkodowanie.

O niektórych zastrzeżeniach w umowach AC wspomnieliśmy już wyżej, radzimy jednak dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczeń zdarza się bowiem np., że AC nie zostanie wypłacone, gdy pojazd kierowany był nocą i nie miał włączonych świateł mijania i jechał tylko na postojowych.

Warto także, w przypadku umów leasingowych trwających dłużej niż trzy lata, skrupulatnie przestrzegać terminu badań technicznych, ponieważ to również może stanowić podstawę do odmowy wypłacenia odszkodowania. Przypomnijmy, auta kupione jako nowe przechodzą w Polsce badania techniczne co 3, 2 lata, a później raz do roku. Oczywistym jest niestety to, że gdy firma leasingowa nie otrzyma odszkodowania za utracony pojazd, to my zmuszeni będziemy rozliczyć daną umowę w całości, co sprawi, że koszty dodatkowo wzrosną. Zostaniemy więc nie tylko bez auta, ale także ze sporą sumką do uregulowania, co gorsza, raczej nie będzie możliwości odliczenia od niej podatku VAT.

Tekst pochodzi z magazynu "Auto Firmowe"


Adam Włodarz   "Auto Firmowe" nr 4 (59) 2010

Dodaj komentarz do tego artykułu:

Jeśli chcesz dodać komentarz do artykulu wpisz login i hasło. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany na naszym forum i nie posiadasz hasła kliknij tutaj

Login:
Hasło:
Komentarz:

Forum - ostatnio poruszane wątki:


drukujNewsletter Auta Firmowego
     Przeczytaj także
     Galeria zdjęć




Zobacz nasze szkolenia branżowe!

Szkolenia branzowe

Samochody popularnych marek w Autofirmowe.pl

Alfa Romeo Audi Bentley Bmw Cadillac Chevrolet Chrysler Citroen Dacia Daf Dodge FSO Fiat Ford GAZ Honda Hummer Hyundai Infinity Iveco Jaguar Jeep Kia Lancia Land Rover Lexus MINI Mazda Mercedes Mitsubishi Nissan Opel Peugeot Porsche Renault Saab Seat Skoda Smart Ssangyong Subaru Suzuki Tata Toyota Volkswagen Volvo
2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS.