Pierwsza Meriva debiutowała przed siedmioma laty. Wtedy, podczas polskiej prezentacji, która miała miejsce w okolicach Wrocławia, wróżyłem temu pojazdowi bardzo dużą popularność, przede wszystkim dlatego, że zastosowano w nim nowatorski system aranżacji wnętrza o nazwie FlexSpace, który umożliwiał składanie tylnej kanapy w różnych konfiguracjach w bardzo łatwy sposób. W praktyce na naszym rynku okazało się to niewystarczające i Meriva była przeciętnie popularna. Tym razem znowu napiszę, że Meriva drugiej generacji będzie rynkowym sukcesem i po raz kolejny spróbuję to udowodnić – szanse są dużo większe, biorąc pod uwagę liczbę rodzin z małymi dziećmi w Polsce, gdyby jeszcze tylko ich zdolności nabywcze były większe.
DRZWI POD PRĄD
Poprzednia generacja małego pojazdu MPV Opla niczym szczególnym się nie wyróżniała – ot, takie zwykłe, poprawnie zaprojektowane auto typu van. Następczyni, która w salonach pojawi się latem tego roku, pod tym względem nie ma się już czego wstydzić. Niemcy po raz kolejny bowiem porządnie się przyłożyli. Tak samo jak to miało miejsce w przypadku Insignii i najnowszej Astry, zresztą Meriva wyraźnie nawiązuje do tych dwóch projektów. Nowy model wygląda przez to nowocześnie, a wiele nieregularnych linii (np. na reflektorach czy też bocznych tylnych szybach) nadaje mu zadziornego charakteru. Teraz Opla Mervię wreszcie będzie można kupować oczyma.
Jest też coś, czego próżno byłoby szukać u konkurencji, a mianowicie specyficzne tylne drzwi, które otwierają się w przeciwną stronę niż powinny. Opel nazwał to rozwiązanie FlexDoors i twierdzi, że jest ono bardzo nowatorskie. Z tym ostatnim co prawda się nie zgadzam, ale z pewnością dzisiaj niewiele jest aut, które korzystają z tego typu rozwiązań. Mnie do głowy przychodzi właściwie tylko
Rolls Royce Plantom, zresztą nawet Opel przywołuje go, no może nie dosłownie, ale jednak, pisząc w swoich materiałach prasowych, że otwieranie drzwi w nowej Merivie jest niemalże prestiżowe. O ile jednak w Rollsie chodzi bardziej o niepowtarzalność, w Oplu nietypowe rozwiązanie ma nieco inną funkcję.
Co więcej, brzmi ona całkiem sensownie – dzieci. Tylne drzwi ułatwiają zapinanie naszych pociech w fotelikach, łatwiej jest także kontrolować dzieciaki podczas wysiadania, gdyż po otwarciu przednich i tylnych drzwi tworzy się tutaj bezpieczna przestrzeń. Czy rozwiązanie to ma również i wady, przekonamy się po testach, Opel zapewnia jednak, że kąt otwarcia to niemalże 90 stopni. Warto napisać także i o tym, że prace nad nowatorskimi (w sumie) drzwiami trwały od 2006 r. i że po przekroczeniu prędkości 4 km/h zostają one automatycznie zaryglowane.
WIĘCEJ SYSTEMÓW
Wszystkich fanów kolarstwa ucieszy fakt, że w Merivie, podobnie jak i w mniejszej Corsie, montowany będzie system FlexFix, czyli zintegrowany bagażnik na dwa bicykle dla ram o wymiarach 18-28 cali (co obejmuje 99% posiadanych przez nas rowerów). Bagażnik wraz z lampami i miejscem na rejestrację w łatwy sposób wysuwa się z tylnego zderzaka, co jest bardzo dużym ułatwieniem dla osób korzystających z rowerów i często się z nimi przemieszczających.
Sporo nowinek czeka na nas także we wnętrzu. Znajdziemy w nim, oprócz ciekawej deski rozdzielczej, której zegary i kierownica przypominają najnowszą Astrę, także system FlexRail, a więc dwie szyny umieszczone między przednimi fotelami, na których można montować różnego rodzaju moduły, m.in. podłokietnik ze schowkiem, pojemnik na płyty CD, radio czy też butelkę. Miejsce między fotelami udało się wygospodarować dzięki umieszczeniu gałki zmiany biegów na konsoli centralnej. Z przestrzeni między siedziskami zniknęła także klasyczna dźwignia hamulca ręcznego, którą zastąpiono przyciskiem u dołu konsoli. Było to możliwe dzięki zastosowaniu elektrycznego hamulca postojowego. Meriva ma w dalszym ciągu system FlexSpace znany z pierwszej wersji pojazdu, który jednak udoskonalono. Trzy tylne miejsca nie tylko można przesuwać niezależnie od siebie, ale także skrajne miejsca da się przesuwać na boki, po złożeniu środkowego. Przednie fotele, których szerokość zbliżona jest podobno do tych stosowanych w pojazdach klasy premium, mają bardzo szeroki zakres regulacji, wszak autami rodzinnymi kierują zarówno panie, jak i panowie.
Fotele dają się przesuwać na długości 240 mm, ich wysokość można regulować zaś na 65 mm. Przednie miejsca Opla można ustawiać w sześciu kierunkach. Dodajmy, że nad ich prawidłową budową czuwało jedno z niemieckich stowarzyszeń lekarzy ortopedów. Nowością w tej klasie jest występujące opcjonalnie podgrzewanie kierownicy, grzałki mogą być także umieszczone w oparciach i siedziskach przednich foteli Merivy. Kupując Opla, będzie można wybierać wśród sześciu rodzajów tapicerek.
NA RAZIE BEZ OPC
Produkowana w hiszpańskich zakładach Opla w Saragossie Meriva będzie miała dość bogatą gamę silników. Tylko jeden z nich nie będzie turbodoładowany – benzynowa jednostka 1.4 o mocy 100 KM, którą wyposażono w system zmiennych faz rozrządu. Mały MPV będzie miał jeszcze jedną jednostkę zasilaną benzyną – 1.4 turbo, znaną z najnowszej Astry, która będzie miała dwie wersje mocy: 120- i 140-konną.
Ostatnia z nich współpracować będzie z sześciobiegową przekładnią. Wśród diesli początkowo dostępne będą tylko dwie opcje mocy. Pierwszą z nich będzie silnik 1.3 CDTI o mocy 75 KM, która jest produkowana w Polsce i którą stosowano w poprzedniej generacji opisywanego modelu. Drugi motor to także doskonale znana jednostka 1.7 CDTI o mocy 100 KM (sześciobiegowa przekładnia). Do końca roku Meriva wzbogaci się także o diesle 1.3 CDTI ecoFLEX (95 KM z wyjątkowo niską emisją spalin) oraz 1.7 CDTI w dwóch wariantach mocy (110 i 130 KM). Ten ostatni z wymienionych silników również współpracować będzie z sześciobiegową skrzynią. Póki co producent nie wspomina nic o sportowej wersji OPC – szkoda, bo 180 KM z poprzedniej generacji rodzinnego minivana bardzo mi się podobało (teraz oczywiście oczekujemy jeszcze większej mocy).
Tekst pochodzi z magazynu "Auto Firmowe"