Testowego Mondeo wypożyczyliśmy od firmy Partner z Krakowa, która wchodzi w skład Polskiej Grupy Dilerów i ma bardzo duże doświadczenie w sprzedaży pojazdów dla flot. Pewnie dlatego użyczony Ford skonfigurowany był tak, jak najczęściej życzą sobie tego klienci firmowi. Pojazd miał bowiem nadwozie liftback, dwulitrowego, 140-konnego diesla pod maską oraz wersję wyposażeniową Trend wzbogaconą o polski pakiet o dźwięcznej nazwie Gold X.
Cena takiego pojazdu w niewielkim stopniu przekracza 100 tys. zł, co uznać należy za przyzwoity wynik, biorąc pod uwagę, jak wiele oferuje. Oczywiście Mondeo można doposażyć w kratkę (dodatkowy koszt 2400 zł. brutto), co jest możliwe w prezentowanej wersji liftback (producent określa ją jako hatchback) oraz oczywiście w kombi. Mimo homologacji ciężarowej Ford jest wciąż pojazdem pięcioosobowym, co należy uznać za dodatkowy atut – na rynku bowiem dominują czteroosobowe wersje pojazdów z kratkami.
DYNAMICZNY DESIGN
Mondeo trzeciej generacji dostępne jest na rynku od dwóch lat. Jego wygląd zewnętrzny powstawał zgodnie ze stylem Forda określanym mianem Kinetic Design. Według producenta, jest to taka szkoła projektowa, która sprawia, że nawet wtedy, gdy Ford stoi, wygląda jakby wciąż się poruszał. Przed dwoma laty Mondeo było jednym z najbardziej oczekiwanych samochodów – z niecierpliwością oglądaliśmy pierwsze szkice, a później zdjęcia pojazdu. Dzisiaj wygląd zewnętrzny tego modelu wszyscy znamy już doskonale i nie powoduje on szybszego bicia serca, chociaż przyznać trzeba, że w porównaniu z wcześniejszą wersją auta Ford uczynił duży krok na przód. Widać to szczególnie wtedy, gdy zdamy sobie sprawę z tego, jakie najnowsze Mondeo jest duże.
Wersja pięciodrzwiowa ma długość niemal 4,8 m i ogromną szerokość prawie 1,9 m. Mimo tego nie wygląda na tak ogromną, jaką jest w rzeczywistości, w czym największą zasługę przypisać należy właśnie lekkiej ręce projektanta. Niestety to, czego nie poczujemy, patrząc na Mondeo, odczujemy na pierwszym ciasnym miejskim parkingu, na którym będziemy szukali wolnego miejsca. Ale wiadomo, cudów nie ma – jak auto jest duże, to gorzej się nim manewruje. Niby tak, ale do skrętu dużych modeli Mercedesa, Fordowi wciąż sporo brakuje. Zresztą w materiałach promocyjnych trudno znaleźć informacje o promieniu skrętu – wcale się nie dziwimy, tylko posłusznie parkujemy „na trzy” w miejscach, gdzie inne auta po prostu wjeżdżają, myśląc w takich chwilach o innych zaletach Mondeo.
DUŻY POSTĘP
Kabina Mondeo jest bardzo obszerna. Już poprzednik opisywanej generacji tego modelu nie miał się czego wstydzić pod tym względem. Najnowsze wcielenie auta idealnie nadaje się na pojazd dla czwórki dorosłych pasażerów, ba!, na krótszych dystansach może w nim z powodzeniem podróżować nawet komplet pięciu osób.
Miejsca z przodu i z tyłu jest naprawdę sporo, warto dodać, że więcej niż w konkurencyjnych pojazdach – VW Passacie czy też Hondzie Accord, szczególnie w tylnej części. Do tego dochodzi wielkość kufra, która w „naszej” konfiguracji z dojazdowym kołem zapasowym wynosiła aż 528 l, co ciekawe – można zdecydować się także na zestaw naprawczy – wtedy pojemność wzrasta o dodatkowe 12 l. Jeżeli jednak wybierzemy pełnowymiarowe koło zapasowe, pojemność kufra spadnie do 486 l. Niezależnie od wyboru mało będzie sytuacji, gdy wielkość bagażnika Mondeo okaże się niewystarczająca. Warto jednak wrócić jeszcze do wnętrza. Starsze generacje Mondeo mocno odstawały pod względem materiałów wykończeniowych od średniej w klasie średniej. W najnowszym modelu producent zrobił duży krok naprzód w tej dziedzinie, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę fakt, że do testu otrzymaliśmy niemalże podstawową wersję wyposażenia – wzbogaconego Trenda (niżej jest tylko Ambiente, wyżej pięć innych specyfikacji!). Materiały deski rozdzielczej są przyzwoite (no może poza srebrnym plastikiem centralnej konsoli), niezła jest także tapicerka foteli, do tego znając Forda przebadano ją zapewne antyalergicznie.
OSZCZĘDNOŚĆ PRZEDE WSZYSTKIM
Dwulitrowy diesel testowego Mondeo generuje 140 KM, co w zupełności wystarczy, nawet jeżeli uwzględni się wagę pojazdu (1559 kg z wersji Trend plus kilka kilogramów dodatkowego wyposażenia pakietu Gold X).
Setka w czasie 9,5 s nie powala na kolana, ale w 90% sytuacji jest w zupełności wystarczająca. Zresztą od przyspieszenia dużo ważniejsze jest zachowanie auta podczas wyższych prędkości – z założenia bowiem Mondeo jest autem przeznaczonym do dalszych podróży. A to jest całkiem dobre – prędkość podróżna przekracza o ok. 20 km/h dozwolone na polskich autostradach 130 km/h, co sprawia, że autem bardzo przyjemnie się jedzie właśnie w trasie.
Co ciekawe, przy wyższych prędkościach w kabinie wciąż jest cicho, na co wpływ ma nie tylko dobre wyciszenie silnika, ale także zawieszenia i kół. Przyzwyczajenia wymaga tylko brak mocy przy najmniejszych obrotach, który sprawia, że tocząc się do świateł, musimy zamiast dwójki wrzucić jedynkę, tak by silnik nie zaprotestował przy naciśnięciu pedału przyspieszenia (nam udało się parę razy zgasić motor w takiej sytuacji). Znamy silniki, które nie mają tego typu problemów, np. te stosowane w Toyotach. Poza tym jednak projektantom jednostki napędowej należą się słowa uznania, bowiem nawet gdy korzystamy z maksimum jej możliwości, spalanie utrzymuje się na bardzo rozsądnym poziomie, który rzadko przekracza średnio 7 l na 100 km.
SIŁA PRZYZWYCZAJEŃ
Ford od lat słynie ze świetnych zawieszeń i dobrze zestrojonych układów kierowniczych. Mondeo III generacji pod tym względem nie rozczarowuje. Mimo sporej masy i dużych gabarytów, zwinnie pokonuje zakręty, na tyle zwinnie, że otrzeźwienie przychodzi często dopiero w momencie, gdy spojrzymy na prędkościomierz. Seryjny ESP nie ma w Mondeo zbyt wiele do roboty, podwozie
tego pojazdu z pewnością dałoby radę przy dużo większej liczbie koni pod maską niż w testowej wersji. Dodajmy do tego całkiem niską pozycję za kierownicą, małe boczne okna, ładne, prawie okrągłe zegary i dobrze leżącą w dłoni dźwignię zmiany biegów. Co prawda przy najniższym ustawieniu fotela w jej obsłudze przeszkadza nieco podłokietnik, o który zahacza się łokciem, ale ma za to sześć przełożeń.
Pisząc o Mondeo, warto także zaznaczyć, że jak na słabszą wersję wyposażeniową, właściwie niczego w nim nie brakuje. Przydałaby się nawigacja, ale tę dokupimy za kilkaset złotych od niezależnych producentów, nie stanowi to więc większego problemu. Za to Mondeo oferuje aż dziewięć poduszek powietrznych (w tym nieparzystą przeznaczoną do ochrony kolan kierowcy). Promocyjny polski pakiet Gold X wymyślony przede wszystkim dla firm zawiera dodatkowe elementy, takie jak podgrzewaną przednią szybę i dysze spryskiwaczy (świetna rzecz w zimie), wycieraczki z czujnikiem deszczu, 16-calowe felgi aluminiowe, radio CD ICE6000 z ośmioma głośnikami i sterowaniem z kierownicy. W cennikach Forda całe to wyposażenie kosztuje 5,8 tys. zł brutto, w promocyjnym
pakiecie Gold X tylko 3,4 tys. zł.
Więcej w magazynie "Auto Firmowe"