Idealny do miejskiej dżungli. Mały, zwinny i ekologiczny. Czy Seat Mii ma szansę na sukces jako auta przedstawiciela handlowego?
To trzeci z volkswagenowskich trojaczków. Pierwszy został publicznie zaprezentowany Volkswagen Up!, druga była Skoda Citigo.
Mii to bez wątpienia samochód miejski, idealnie sprawdzający się na ulicach Barcelony, w której odbyła się premiera. Barcelona jest jedną z tych metropolii, w której tak małe auto jest rozwiązaniem idealnym. Jest tłoczno, ciasno, wszechobecne są skutery. Zwinne, malutkie auto jest na wagę złota. Tak też samochód jest pozycjonowany: ma to być drugie lub trzecie auto w rodzinie lub pierwsze dla singla, studenta czy ucznia, służące do jazdy po mieście. Ma się tez sprawdzić jako samochód służbowy dla przedstawicieli handlowych i służb publicznych.
Najmniejszy z Seatów
Mii ma 3,56 m długości, ale mimo niewielkich gabarytów spokojnie pomieści 4 osoby. Ciekawie rozwiązano także przestrzeń bagażową. Jest ona głęboka, dzięki czemu zmieści się w niej nawet spora walizka. Na rynku na razie debiutuje wersja trzydrzwiowa, ale za kilka miesięcy będzie dostępne także Mii w wersji pięciodrzwiowej. W przyszłym roku nastąpi również uporządkowanie gamy modelowej Seata. Najmniejszym autem będzie Mii, kolejnym Ibiza, następnie całkowicie nowy Leon, dostępne jako coupé, hatchback i kombi, Exeo oraz zupełnie nowe Toledo i znana już Alhambra. Póki co nie jest do końca znana przyszłość Altei i Altei XL. Czy znikną z oferty, tego na razie nie wiadomo.
Mały Seat napędzany jest przez dwa litrowe silniki wytwarzające 60 i 75 KM mocy. W przyszłym roku do gamy może trafić zupełnie nowy, litrowy motor z doładowaniem, ale na razie są to jedynie niepotwierdzone spekulacje. Seat wykluczył za to diesla oraz silnik 1,2 TSI – gama silnikowa nie wyjdzie poza jednolitrowe benzyniaki, na razie w dwóch wersjach mocy. Do gamy wejdzie również wersja CNG, ale to dopiero jesienią 2012. Dla producenta oczywiście bardzo istotna jest kwestia ekonomii i ekologii. Silniki Ecomotive emitują do atmosfery 97 g CO2/km.
Słaby, ale waleczny
Podczas jazd testowych ulicami Barcelony mieliśmy do dyspozycji słabszy, 60-konny silnik. Mii z tym silnikiem radzi sobie wyśmienicie, nieźle przyspiesza i nie ma problemów ze sprintem od świateł do świateł. W samochodzie zastosowano szereg nowoczesnych rozwiązań. Jest w nim na przykład City Safety Assist, który dzięki specjalnym czujnikom ma zapobiegać najechaniu na tył poprzedzającego samochodu. W praktyce działa świetnie. Auto samo rozpoznaje przeszkodę i awaryjnie hamuje. W Mii znajduje się również SEAT Portable System, z 5-calowym ekranem dotykowym, za pomocą którego obsługuje się nawigację, telefon i system audio. Jest intuicyjnie i ergonomicznie: wnętrze i „sterowniki” są takie same jak w Skodzie i Volkswagenie.
Bagażnik ma 251 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń można uzyskać nawet 951 litrów przestrzeni bagażowej. To wynik lepszy niż na przykład W Citroenie C1 czy Toyocie IQ, które Seat wymienia jako główną konkurencję.
Słówko o designie. Seat ma chyba najładniejszy przód ze wszystkich trzech volkswagenowskich braci. Tył jest taki sam jak w Skodzie i Volkswagenie. Zachowano także proporcje. Starano się zrobić wszystko, by mimo szerokości 1,64 m i rozstawu osi 2,42 m auto nie wyglądało jak pokraczne pudełko. Udało się. Mii to także najlżejsze autko w klasie – baza waży 854 kg, a razem z dodatkami 1124 kg. Model jest dostępny w wersji podstawowej oraz w pakiecie Sport – z lepszym wykończeniem wnętrza, wspomnianym systemem informatycznym oraz z 15-calowymi, aluminiowymi felgami.
Auto za 30 tysięcy?
Niewiele wiadomo o cenie. Poznamy ją oficjalnie w styczniu. Z rozmów wynikało, że Mii musi być tańsze od podstawowej Ibizy i jego cena nie może się zbliżyć do 10 000 euro. Najprawdopodobniej w Hiszpanii auto będzie kosztowało ok. 7000-8000 euro. W Polsce najmniejszy Seat pojawi się w marcu. Iberia Motor Company, polski importer Seata, robi wszystko, by cena auta nie przekroczyła 30 000 zł. Podstawowa wersja Volkswagena Up! jest dostępna w naszym kraju za niespełna 32 tysiące złotych.