W ciągu ostatnich lat byliśmy świadkami niezliczonych upadków i wzlotów szwedzkiej marki. Ostateczny koniec SAABa był w mediach wieszczony już co najmniej trzy razy, podobnie było z inforacjami o rzekomych przejęciach firmy przez potężnych inwestorów z kierunków azjatyckich. Tym razem, mamy do czynienia z ostatecznym rozwiązaniem.
Około 100 nowych samochodów, wyprodukowanych w fabryce w Trollhättan, zostanie zniszczonych. Zezłomowane zostaną najnowsze modele, czyli 9-4X i przedprodukcyjne 9-5 w wersji kombi.
Niestety, pod młotek pójdzie cała kolekcja zebrana przez muzeum SAABa. 123 modele samochodów, świetnie zachowane wersje produkcyjne oraz jedyne istniejące modele koncepcyjne. W prywatne ręce trafi 60 lat historii marki, z Ursaab-em 1947 na czele (prototyp pierwszego modelu szwedzkiej marki).
Potężny kawałek skarbu światowej motoryzacji zostanie wkrótce rozdzielony, podzielony, wyprzedany i rozesłany po całym globie. Auta trafią do różnych firm, instytucji, prywatnych rąk kolekcjonerów lub na złom. Część będzie zapewne pielęgnowana, część zakończy żywot przeżarte rdzą pod płąchtą materiału w małym, wiejskim garażu. To już nie jest telenowela, to prawdziwa tragedia.