Japońsko-francuski koncern (Nissan należy do Renault) radzi sobie coraz lepiej. Ostatnio nawet jego japońska odnoga znacznie lepiej. Nissan jest niekwestionowanym potentatem w segmencie samochodów terenowych, w osobówkach też ma całkiem solidną pozycję. Teraz stratedzy firmy zdecydowali się na wprowadzenie gamy pojazdów dostawczych i ciężarowych.
Do Polski wprowadzono bliźniacze modele Kangoo, Trafica i Mastera – Kubistara, Primastara i Interstara. Jest to chyba debiut spóźniony, bo konkurencja w segmencie aut dostawczych jest olbrzymia.
Teraz zdecydowano się na nie mniej odważne posunięcie, mianowicie w Polsce mają zadebiutować dwie ciężarówki rodem z Japonii: Cabstar i Atleon. Mieliśmy okazję być na ich prezentacji w Madrycie.
Plany, plany, plany
Te są dość – trzeba przyznać – brawurowe. Jako powiedział nam Krzysztof Kowalski, dyrektor PR Nissan Sales Central & Eastern Europe, w naszym kraju Nissan nie zamierza sprzedawać swoich ciężarówek w już istniejących punktach dilerskich firmy. Gdzie zatem? To jest na razie tajemnica. Mało realne wydaje się być uruchomienie zupełnie odrębnej sieci sprzedaży, za duże koszty i ryzyko. Może więc ciężarowe Nissany będą sprzedawane w sieci salonów Renault? Bardziej prawdopodobne, chociaż celowość takiego działania wydaje się być równie znikoma. Oceńmy zatem, czy Nissany mają szansę zadomowić się na naszym rynku.
Na razie ocena szans koncernu na wprowadzenie samochodów ciężarowych przypomina wróżenie z fusów, bowiem nie znamy jeszcze najważniejszego determinatu, czyli ceny. Jeżeli szefostwo firmy się nie zagalopuje i ustali cenę na bardzo konkurencyjnym poziomie, wtedy szanse na sukces rynkowy wzrosną. Ceny będą znane prawdopodobnie na początku przyszłego roku. Zabawmy się więc w proroków i postarajmy się ocenić szanse ciężarowych Nissanów.
Cabstar
Nowy Cabstar będzie, a w zasadzie jest, produkowany w pobliżu Madrytu. W porównaniu do poprzednika Cabstar stał się szerszy. Wewnętrzna odległość drzwi od drzwi wzrosła o 15 cm. Było to podyktowane tym, że w Europie ludzie są po prostu więksi, ale też tym, że w Japonii obowiązują przepisy klasyfikujące pojazdy właśnie pod kątem ich wymiarów. Cabstar będzie dostępny w różnych konfiguracjach: z jednym z trzech silników, z trzema rozstawami osi, dwoma kabinami i pięcioma różnymi dopuszczalnymi masami całkowitymi. Nowością jest też EHS – czyli znany z modeli konkurencji system Easy Hill Start. Działa on w ten sposób, że gdy pojazd stoi pod kątem, po zwolnieniu hamulca i puszczeniu sprzęgła klocki jeszcze przez kilka sekund zapobiegają stoczeniu się pojazdu. W Nissanie można regulować czas działania hamulców.
Do napędu Cabstara służy jeden z dwóch silników Diesla wykonanych w technologii common rail. Mniejszy, o pojemności 2.5 litra, może rozwijać moc 110 bądź 130 KM. Większy, 3-litrowy, oferuje kierowcy 150 KM mocy. Emisję spalin Euro 4 osiągnięto dzięki systemowi recyrkulacji spalin EGR. 2500, 2900 i 3400 mm to rozstawy osi, z jakimi oferowany będzie nowy Cabstar. Jego dopuszczalne masy całkowite to 2.8, 3.2, 3.4 i 4.5 t. Na tej podstawie można przypuszczać, że Cabstar będzie walczył z takimi konkurentami jak Sprinter, Crafter czy Daily. Jest jednak zasadnicza różnica między tymi samochodami. Wymienione modele w znacznej większości są sprzedawane jako furgony, natomiast Cabstar oferowany będzie tylko jako kabina na ramie – pojedyncza lub podwójna. Dlatego wydaje się nam, że konkurencji upatrywać należy głównie w KIA 2500 i w Mitsubishi Fuso.
Podczas jazd testowych mieliśmy okazję sprawdzić model z silnikiem 150-konnym, średnim rozstawem osi, zabudową skrzyniową i podwójną kabiną. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to bardzo niewielki promień skrętu i bardzo dużo miejsca we wnętrzu. Sporo przestrzeni jest nie tylko na przednich fotelach, ale również na tylnej kanapie. Szkoda tylko, że projektanci nie zdecydowali się na regulowane w pionie fotele. Co prawda kolumnę kierownicy można ustawić w dwóch płaszczyznach, ale nie do końca pozwala to znaleźć wygodną pozycję wysokiemu kierowcy. Przeszkadza w tym także bardzo wysoko łapiący pedał sprzęgła. Czasami kolanem zawadzamy o koło kierownicy. Dla zwiększenia ładowności pojazdu obniżono jego masę. Jest to, niestety, widoczne w wykończeniu foteli. Są tak miękkie, że nie trzymają w ogóle ciała kierowcy przy skręcaniu. Podłoga jest bardzo śliska, ale ułatwia to utrzymanie jej w czystości. Czas na zalety, a tych Cabstar ma naprawdę sporo. Po pierwsze wykończenie, które na głowę bije konkurencję (Fuso, Kia 2500). materiały są bardzo dobrej jakości. Poza tym znaczna liczba schowków, poza jednym - bardzo przemyślanych. Lewarek zmiany biegów nie znajduje się na centralnej konsoli, ale nie przeszkadza to zbytnio. Dzięki znacznym lusterkom i szybom bocznym, w Nissanie można pochwalić widoczność. Mimo niewielkiej masy pojazdu, samochód prowadziło się dobrze i nie podskakiwał. Nie wiadomo tylko, jak zniesie polskie dziury i nagminne przeciążanie. 150 konny silnik to dobra jednostka, ciekawe, czy nie okaże się paliwożerna. Ma to ograniczyć 6-stopniowa skrzynia biegów. Dość zaskakujące jest to, że silnika praktycznie nie da się hamować. Nawet po znacznej redukcji samochód nie zwalnia. Wspomnieliśmy już o wyjątkowej średnicy zawracania. To nie przypadek. Stratedzy firmy pozycjonują Cabstara jako niewielką ciężarówkę dystrybucyjną do pracy w ciasnych uliczkach dużych miast. Ważne przy wprowadzeniu będą też koszty zabudów. Ma je ograniczyć bardzo uniwersalna rama.
Jak wspominałem na początku, decydujący czynnik wpływający na zakup nie jest jeszcze znany, dlatego szanse Cabstara z większym prawdopodobieństwem będziemy mogli ocenić, gdy poznamy jego ceny.
Atleon
Wraz z prezentacją Cabstara pokazano też Atleona – większą ciężarówkę. Oferowana będzie w rozstawach osi od 2800 do 5700 mm i dwóch rodzajach kabin. Jest też 5 wersji silnikowych. Najmniejsza to 3-litrowa jednostka o mocy 140 KM. Jest to silnik Nissana z systemem recyrkulacji spalin. Większe silniki są dziełem firmy Cuminns i emisje spalin Euro 4 spełniają dzięki technologii SCR. Są dwa silniki o pojemności 4,5 litra i dwa 6,7-litrowe. Rozwijają moc od 185 do 250 KM.
Atleon prowadził się równie dobrze, jeżeli nawet nie lepiej, jak jego młodszy kuzyn. Momentami miało się wrażenie, że auto ma zdecydowanie mniejsze wymiary. Niestety, nie starczyło nam czasu, aby wybrać się w jakąś dłuższą podróż, ale wydaje się, że Atleon ma nawet większe szanse na sukces niż Cabstar. Dlaczego? Ponieważ nie ma aż tak silnej konkurencji. Ale jak wspomnieliśmy wyżej, decydująca okaże się cena i utrzymywana w tajemnicy sieć dystrybucyjna.
KOMENTARZ:
Jest nam niezmiernie miło powitać nowego gracza, który zdecydował się na obecność na polskim rynku. Cieszą nas również deklaracje przedstawicieli Nissana co do pozycjonowania Cabstara w klasie Iveco Daily. Oczywiście, najważniejszym oceniającym będzie klient – moje zainteresowanie budzi sposób dystrybucji Nissana w Polsce. Z dotychczasowych informacji wynika, że będzie dystrybuowany przez sieć RVI. I tu powstaje pytanie – o ile zwiększy to sprzedaż tych dwóch marek, a o ile po prostu część sprzedaży Renault Trucks zostanie wyparta przez produkty Nissana. Niemniej jednak życzymy kolegom z Nissana pasma sukcesów.
Krzysztof Moczulski
Marketing & PR manager w Iveco Poland